piątek, 5 października 2012

„O reklamie co subtelna jak armagedon” - PromÓjmy sję cz. 4

W tym tygodniu sporo o promowaniu, reklamie, etc.. Jak to już napisałem w notce poprzedniej – reklamy bywają bardzo różne. Bywają też reklamy, które bardzo ciężko określić jednym słowem. Do opisu tych dwóch (nadesłanych przez życzliwą czytelniczkę;), nad którymi zacznę się zaraz pastwić - potrzebowałbym wiadra epitetów, a i to wiadro zapewne by nie wystarczyło. Z czym się nam przyszło zmierzyć tym razem? Z reklamą ubezpieczeń na życie. Tematyka ze wszechmiar trudna i wymagająca z przyczyn, których tłumaczyć nikomu nie trzeba. Nie oznacza to, że reklama wymaga zachowania skrajnej powagi, aczkolwiek nie jest to reklama proszku do prania ani wypiekacza do mózgów, więc pewna konwencja powinna zostać zachowana.

Jaka konwencja zachowana jest w tych reklamach? Mniej więcej taka jak przy reklamach środków na zaparcia (puszczanych rzecz jasna w porach obiadowych i kolacyjnych) – czyli absolutnie pozbawiona smaku.

Reklama pierwsza (Pani A) – sąsiadka przynosi drugiej (Pani B), list, który omyłkowo włożono jej do skrzynki (nihil novi w naszym kraju). Zamieniają kilka słów, z których wynika, że matka B zmarła. Ale B czuje się lepiej – jakoś się trzyma. Jak na razie wszystko ok. Aż tu nagle B spogląda na kopertę i głosem nieco nieprzystającym do smutnej muzyki obwieszcza „o jak szybko” – kamera pokazuje kopertę – tadaaaam – towarzystwo ubezpieczeniowe 4 Life direct przysłało list z „potwierdzeniem wypłaty”. I w tym momencie zaczyna się mindfuck. B zachwala towarzystwo, że tanie, że Mama się ubezpieczyła, że każdy do 85 roku życia może się ubezpieczyć (bez badań lekarskich) – trochę dużo szczegółów jak na pogrążoną w żałobie córkę (no ale z dnia na dzień coraz lepiej). Nie mogło się obyć bez stwierdzenia, że„wypłata bardzo mi pomoże przy tych wszystkich wydatkach związanych z pogrzebem” Ale najlepsze ma dopiero nadejść: B zachwala ubezpieczenie tonem akwizytora z dwudziestoletnim letnim stażem i w pewnym momencie zwraca się do A (kobieta niemłoda): „powinnaś się z nimi skontaktować”. Brakuje co prawda „bo też umrzesz, a tak to przynajmniej nie obciążysz rodziny” – tym niemniej wisi to gdzieś na obrzeżach dialogu.

Ale to dopiero połowa reklamy – potem miły Pan lektor zachwala ubezpieczenia, a w pewnym momencie raczy odbiorcę wyliczeniami: „koszt pogrzebu to nierzadko 16 tysięcy, zasiłek pogrzebowy to 4 tysiące” w tabelce jest jeszcze jedna liczba, której lektor nie czyta: „brakująca kwota to dwanaście” Następnie lektor namawia do wysłania SMS pod konkretny numer i obiecuje, że wysyłający otrzyma informacje na temat ubezpieczenia i prezent (biorąc pod rozwagę poziom reklamy – zapewne prezentem będzie przycisk do papieru w kształcie trumienki z wygrawerowanym napisem „umrzesz ch*u”). A na końcu najlepszy z możliwych slogan: „nie zostawiaj bliskich z tym zmartwieniem!”

Morał z tego prosty – albo ubezpieczenie albo rodzina pochowa Cię w skrzynkach po pomarańczach.


Druga z reklam jest jeszcze bardziej „bezpośrednia”. Wyobraźcie sobie rodzinny obiad – Pani domu (A) (nosząca żałobę) rozmawia z koleżanką (B) (albo siostrą – nie wiadomo) – B zwraca się do A: „to pierwszy raz jak nie ma z nami Jurka” – jest to bardzo dobry sposób na rozpoczęcie rozmowy z kimś w żałobie – a nuż zapomniał? A opowiada jak to brakuje jej żartów (zapewne męża), podczas, gdy B uznaje, że granice bezczelności nie zostały jeszcze przekroczone i mówi: „Musi ci być ciężko bez niego, i jeszcze te koszty związane z pogrzebem, pomnikiem”. Idealny temat na „small talk”! Potem okazuje się, że A czuje się coraz lepiej, a finansami się nie musi martwić, ponieważ (tak, zgadliście) mąż miał ubezpieczenie w 4 Life Direct!. Potem łamiącym się głosem mówi, że ona też teraz ma, bo: „teraz już wie jakie to wsparcie dla bliskich”. B mówi, że jej by pewnie nie przyjęli – A rozpoczyna gadkę akwizytorską (faktycznie musi się już dobrze czuć, skoro ma pamięć do takich pierdół) i na koniec znowu pełne wyczucia: „powinnaś się z nimi skontaktować!” Końcówka taka sama jak w poprzedniej: „nie zostawiaj bliskich z tym zmartwieniem”


Reklama jest niesmaczna, bezczelna i jest najgorszym rodzajem szantażu emocjonalnego. Choć akwizytorzy (a przepraszam, pogrążeni w żałobie członkowie rodzin) przekonują, że oferta jest ważna dla ludzi w wieku od 40 do 85 lat – reklama jest skierowana w stronę ludzi starszych. W każdym bądź razie akwizytorzy zachęcają do tego starsze kobiety. Na takich ludzi argumentacja o nieobciążaniu rodziny kosztami może podziałać, bowiem człowiek starszy ma często wrażenie, że skoro nie pracuje, nie jest samodzielny, to jest dla rodziny ciężarem – jak mniemam pomysłodawca postanowił z tego skorzystać. Powinniśmy się (jako odbiorcy) cieszyć z tego, że reklama jest tak subtelna – w końcu mogły to być plansze z napisem „stary pryku, siedzisz na utrzymaniu rodziny, chociaż po śmierci ich nie męcz!”.

Gdybym miał porównać tę reklamę do czegoś, to porównałbym ją do cegły wrzuconej do mieszkania przez okno – cegły zawiniętej w papier, a na papierze napis „wiecznie żyć nie będziesz, więc może się ubezpiecz?”

Dodawanie komentarzy na YT zostało zablokowane – zapewne dlatego, że ludzie bardzo pokochali firmę i reklamę.

Ciekawostka – w reklamach pojawia się informacja o tym, że składka miesięczna zaczyna się od złotówki i że że dzięki temu nie obciąża budżetu starszego człowieka. Wygrzebałem artykuł, w którym jak wół stało, że Jeżeli 65-letni mężczyzna chciałby się ubezpieczyć na 50 tys. zł (bo na więcej nie może), to miesięcznie musi płacić aż 406 zł.

Jeszcze korzystniejsze dla 4Life Direct jest ubezpieczenie 75-latka. Co miesiąc musi on płacić prawie 1,3 tys. zł, żeby jego rodzina po śmierci dostała 50 tys. zł. „



W kontekście powyższego nie wiem po co reklamodawca przechwalał się tą złotówką? Licząc na to, że chęć „nie bycia ciężarem po śmierci” - sprawi, że starsza osoba nie zorientuje się co do tego, że zamiast złotówki płaci miesięcznie kilkaset złotych – albo i tysiąc? Jeśli kogoś stać na tego rodzaju wydatek „dodatkowy”, to raczej nie potrzebuje pomocy 4 Life Direct, żeby „nie zostawić bliskich z tym zmartwieniem”, bo jest w stanie sam odłożyć pieniądze (starsi ludzie tak mają)”


Mam propozycje dla następnych towarzystw ubezpieczeniowych – poniżej znajdziecie mój autorski scenariusz na spot – pomoże on wam nieco rozjaśnić trudną tematykę związaną z pogrzebami. Wyobraźmy sobie kondukt pogrzebowy, ludzie z poważnymi minami kończą składać wieńce na grobie. W tle słychać muzykę pogrzebową. Nagle zamiast muzyki pogrzebowej, nie wiadomo skąd, zaczyna lecieć „Always look on the bright side of life” - a rodzina zmarłego zaczyna wiwatować, skakać w powietrze i krzyczeć „miał ubezpieczenie! Nie zostawił nas z tym zmartwieniem!”

Wydaje mi się, że byłaby to nieco mniej obraźliwa forma reklamy niż ta wybrana przez 4 Life Direct

Materiały źródłowe:



Tym niemniej uprzedzam – filmiki mogą być bardzo ciężkie w odbiorze.

9 komentarzy:

  1. Nie ma to jak gruboskórność - autorzy reklamy chyba nikogo jeszcze nie stracili. W dodatku reklama pojawia się chyba tylko w TVP - "misja"? Brak słów...

    Dobry artykuł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję ;) Miało być o czym innym ale te dwie reklamy wprost podbiły moje serce ;]

      Usuń
  2. Bardzo podoba mi się to drewniane aktorstwo niczym z Trudnych Spraw. DK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie nawet aktorzy, którzy się skusili na "wypiekacz mózgów" nie odważyli się wystąpić w tych reklamówkach :) good 4 them ;)

      Usuń
  3. Wiesz już co sądzę o tej reklamie :D Autorom gratuluję bezczelności, tupetu i wciskania kitu starszym, bezbronnym ludziom - puściłam reklamę nr 1 mojej 63-letniej mamie i prawie padła z niedowierzania (i śmiechu też, bo aktorstwo w tych spotach jest faktycznie godne Trudnych Spraw i Dlaczego Ja, fanów pozdrawiamy :D)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z tą złotówką dziennie to już niestety coraz bardziej powszechny zabieg. Dobrze, że przynajmniej nie mówili, że ubezpieczenie jest od złotówki dziennie, a wypłacają aż do 50 tys. złotych. Czyli coś z cyklu jak oszukiwać nie kłamiąc :-(. To tak jak z tym "najlepszym internetem", tylko ktoś zapomniał, że cenę wziął z najniższej oferty, a parametry z najwyższej... Już nie mówiąc o tym, że u nas praktycznie nie ma 3G praktycznie poza ścisłymi centrami dużych miast, już o 4G nie wspominając.

    Wracając do tematu - moim zdaniem każdego akwizytora i reklamodawce, który kieruje się do starszych osób powinno się chłostać. Ostatnio tu w Gdyni chodzą jakieś takie gnidy w garniturkach i wciskają różnym nie zorientowanym osobom telewizję cyfrową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wciskanie starszym ludziom różnego badziewia to już standard - mało to artykułów ostatnio było o tym jak "mieli przełączać telewizje i trzeba Panie zmodernizować wszystko i jak Pan nie kupisz dekodera to Pan nie będziesz niczego mógł obejrzeć"?

      A co do "złotówki" - to tak samo jak z laptopem za złotówkę- przy internecie komórkowem (u dowolnego operatora) laptop faktycznie za zeta - ale tylko jeśli wykupujesz maksymalny abonament chyba 150 zeta x 36 miecha - nie ma co - tani ten lapek ;)

      Usuń
  5. Przy "trumience z wygrawerowanym napisem >>umrzesz ch*u<<" wymiękłam. Mało brakowało, a "zostawiłabym rodzinę z tym zmartwieniem", bo udławiłabym się kolacją :o)
    Zapożyczam na fejsbukowego łola! Mam nadzieję, że się nie pogniewasz?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nope - nie pogniewam się za shareowanie - mało tego - nawet to pochwalam!:) Tylko na kolacje radzę uważać następnym razem... ;]

      Usuń