wtorek, 2 października 2012

Czy Alicja Tysiąc może startować w wyborach z listy PiS? Czy może być pro life?

Od czasu do czasu na niniejszym blogu będę popełniał notki BARDZO mocno kontrowersyjne – so, you have been warned.

W niniejszej notce wejdę w tematykę religijną, więc jeśli ktoś nie lubi tego rodzaju „rozkmin”, tedy lepiej niech dalej nie czyta ;)

Organizacje pro life stoją na twardym stanowisku. Aborcja to morderstwo. Zabijanie dzieci nienarodzonych jest więc złamaniem VI przykazania. I nie ma tu znaczenia to, czy aborcja została dokonana, bo ciąża zagrażała życiu kobiety, była wynikiem gwałtu etc. Innymi słowy, pro life uznaje w tym przypadku jedynie czerń i biel. I nie ma się czemu dziwić – dla nich to kwestia wręcz dogmatyczna.

Tym samym nic więc dziwnego, że Alicja Tysiąc jest non stop lżona przez prawicową prasę itp. Terlikowski jest tu dobrym przykładem (A.T. procesuje się z tym przemiłym jegomościem za porównanie jej do Eichmanna). Stopień zacietrzewienia i zaczadzenia organizacji pro life widać na forach internetowych. Mnie wystarczyło to, jak pod artykułem o szympansicy, której potomstwo zmarło sobie było i która to szympansica nie chciała martwego potomka oddać pracownikom zoo, przeczytałem komentarz „nawet zwierzęta szanują swoje dzieci a taka Tysiąc...”. Być może był to li tylko trolling, ale na pewno znajdą się ludzie, którzy myślą tymi kategoriami. Reasumując – dla organizacji pro life A.T. jest teraz przykładem wyrodnej matki, której lekarze nie pozwolili na zabicie dziecka. A ponieważ próbowała to zrobić, jest traktowana jako wróg publiczny.

I teraz zadajmy sobie przekorne pytanie będące tytułem notki – czy Alicja Tysiąc mogłaby startować do sejmu z list PiS?

Jestem się w stanie założyć o BARDZO WIELE, że niezależnie od poglądów politycznych, czytelnicy tego bloga zaczną się pukać w czoło i zastanawiać nad tym, jak bardzo mnie pogięło.

W świecie politycznym transfery są bardzo popularne. Ktoś może nie lubić PO, ale do niego przejdzie, jeśli dostanie pieniążki i jest pokazywany jako dowód na to, że partia, z której wyszedł był, jest już skończona. Na mojej rodzinnej wsi jeden z Panów Radnych obskoczył już chyba wszelkie możliwe partie (w tym zaliczył przejście z PiS do PO). No ale polityka z dogmatami nie ma nic wspólnego. A według optyki organizacji pro life aborcja jest złem. Wniosek z tego prosty – na start z listy PiS Alicja Tysiąc nie ma szans. I w tym miejscu pojawia się pytanie – po jaką cholerę popełniłem stronicową notkę na tematy wręcz oczywiste?

Enter the Piecha

Dla ludzi mniej zorientowanych w historii kinematografii – to parafraza tytułu „Enter the dragon” z Brucem Lee w roli głównej. W przypadku tej notki smokiem jest Bolesław Piecha. Kto zacz? Lekarz medycyny. Poseł PiS. I bardzo zaangażowany działacz pro life, częsty gość Radia Maryja, były sekretarz w ministerstwie zdrowia. A zatem modelowy przykład katolika o prawicowych poglądach, który walczy z mordercami dzieci.

I nie byłoby w tym fakcie nic dziwnego, gdyby nie to, że Piecha przyznał na łamach prasy katolickiej, że dokonał około 1000 (słownie: TYSIĄCA) aborcji. Innymi słowy, według optyki pro life powinien być co najmniej 1000 gorszym grzesznikiem niźli Alicja Tysiąc - wszak ona tylko próbowała.

Nie wiem jak lżenie płci pięknej i wyzywanie ich od morderczyń ma się do kariery politycznej Piechy. W końcu nawet najbardziej zawzięta kobieta (zachodząca w ciążę non stop, byle tylko aborcję mieć) nie byłaby w stanie pobić „rekordu” Piechy. Tak więc mężczyzna może pobłądzić i zorientować się, że zrobił coś złego, a kobieta już na zawsze zostanie morderczynią. Ciekawym jak zareagowałby Piecha, gdyby na bilbordach jego ktoś dopisał „morderco zabiłeś 1000 dzieci”? Podałby tego kogoś do sądu? Raczej by nie wygrał, bo w końcu sam stoi na stanowisku aborcja = morderstwo. Proponowałbym mu nawet hasło „Głosujcie na mordercę dzieci” względnie „Alicja Tysiąc? Ja mówiąc ‘tysiąc’ przynajmniej nie kłamię!” Na pewno zrobiłoby ono furorę.

Cały ten przydługi wywód zmierza do tego, że organizacje pro life publicznie traktują sprawę aborcji w kategoriach czerni i bieli, ale jeśli jest im to na rękę, przymykają oczy na różnego rodzaju szczególiki (w tym przypadku tysiąc aborcji). I być może zabrzmię jak prostak i tępy antyklerykał, ale te dwie osoby różni (prócz kilku rzędów wielkości przy liczbie aborcji) jedno. Piecha twierdzi, że się nawrócił i że jest mu przykro. Tyle wystarczy żeby zmazać winę za 10 hekatomb (przypominam - optyka pro life nam przyświeca). Organizacje pro life dla lepszego efektu perswazyjnego („patrzcie nawrócony opowiada, jakie to straszne rzeczy robił - teraz musicie nas słuchać”) bratają się z kimś kto powinien być dla nich współczesnym wcieleniem doktora Mengele. Ale tak się właśnie robi politykę. Dogmat dogmatem, przykazanie przykazaniem, a polityka polityką. W końcu A.T. nie żałuje tego co zrobiła, a Piecha powiedział, że przeprasza...

Odpowiadając na pytanie będące tytułem notki – owszem, Alicja Tysiąc może startować z list PiS i być działaczką pro life.

13 komentarzy:

  1. Ale musiałaby być hipokrytką, a mam nadzieję, że tak się nie stanie.
    Ich już mamy wystarczająco dużo...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tylko udowodniłem, że ta ścieżka kariery (PiS) stoi przed nią otworem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed wszystkimi stoi :D

      Usuń
    2. Ja chyba nawet wiem, co to za otwór :)!

      Usuń
  3. Nawrócić się każdy może. Bóg zawsze wybaczy.

    A Politycy? - to wątpliwe, by znaleźli w sobie dosyć miłosierdzia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro bóg zawsze wybacza to po co lżyć tych, którzy błądzą? Pana dohtora nikt nie lżył. Swoją drogą chłopina miał nosa - wiedział, że prędzej czy później sprawa się sypnie i że jeśli wyjdzie to od kogoś innego to w tej konkretnej partii - kariery nie zrobi. A tak? Nie dość, że go chwalą to jeszcze sobie spokojnie zarabia w sejmie :)

      Usuń
    2. Ależ racja. Lżyć jej nie wypada, a prędzej pomóc tak, jak się potrafi.

      Za to sam pewnie przyznasz, że każdego ciągnie do oceniania.

      Zastanawia mnie tylko: na podstawie czego oceniasz co siedzi w głowie i sercu pana 'dohtora'? :)
      Bo na chwilę obecną Twoja wypowiedź przypomina pod względem kategorii (nie piszę o mocy słów) te, które krytykujesz.

      Usuń
    3. Mnie to co siedzi w głowie u Pana dohtora - jakoś średnio obchodzi. Jego zachowanie było po prostu idealne z punktu widzenia public relations - udało mu się uniknąć sytuacji kryzysowej.

      Przypominam jednakże, że w całej notce tak jakby nie o to chodzi. Doktor jest tu jedynie tłem to wykazania tego jak działa polityka - i że działalność organizacji pro life - jest niczym więcej jak polityką. Choć same organizacje Pro Life (a konkretnie ich członkowie) - za nic w świecie by się do tego nie przyznały.

      Zupełnie zignorowałeś/łaś fakt jeden - tu nie chodzi o "boskie przebaczenie" - tylko właśnie o owo "polityczne", w które tak wątpisz - odsyłam do Twojego pierwszego komentarza i do wzmianki o "miłosierdziu". Jak widać w przypadku Piechy - politycy znaleźli w sobie olbrzymią ilość miłosierdzia (1000 aborcji = 1000 morderstw) - czemu nie mieliby znaleźć tegoż miłosierdzia aby obdarzyć nią Alicje Tysiąc (niedoszła aborcja)?

      Usuń
  4. Świetny wpis - wiedziałam, że któryś z działaczy PiS ma na koncie sporo aborcji, ale nie pamiętałam, że to Piecha :O W Stanach też jest kilku Republikanów, którzy skrobali na prawo i lewo, a jak już postawili te wille i kupili sobie po kilkanaście SUVów, to stwierdzili nagle, że OLABOGA TOŻ TO PRZECIEŻ GRZECH!!!!!!1one

    W skruchę Piechy uwierzyłabym tylko wtedy, gdyby wpłacił na konto organizacji pro-life kwotę zbliżoną do równowartości tej sumy jaką zarobił na skrobankach (tylko błagam, jeżeli pan to czyta - to PROSZĘ TEGO NIE ROBIĆ!!!11 Wille i samochody są naprawdę fajniejsze!)

    Myślę, że sama Alicja Tysiąc zdziwiłaby się widząc tytuł tego wpisu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stany i republikanie to w ogóle ciekawa menażeria. Bodajże 2 albo 3 lata temu jeden z najbardziej zatwardziałych działaczy antygejowskich - został zatrzymany prowadząc auto "pod wpływem" - z kochankiem na bocznym siedzeniu (którego to kochanka wiózł był do dom z knajpy gejowskiej). Czym tłumaczył tę lekką niezgodność rzeczywistości z poglądami głoszonymi ? "Wyborcy tego ode mnie oczekiwali".

      Usuń
    2. Niedawno też złapali jakiegoś zajadłego działacza anty-LGBT w USA - oczywiście w klubie gejowskim z drugim facetem w kiblu :D

      Usuń
  5. Świetny artykuł!

    OdpowiedzUsuń