czwartek, 10 października 2013

Notka rocznicowa

Stało się. Fanpage Piknik na Skraju Głupoty skończył rok. Z tej okazji notkę rocznicową należałoby popełnić, co niniejszym czynię. Wszystko zaczęło się od bloga, którego założyłem 24 września 2012. Zamysł był taki, żeby pisać trochę o książkach, trochę o kampaniach reklamowych i społecznych (głównie nieudanych), trochę o polityce i tak dalej. W praniu okazało się, że najlepiej pisze mi się o polityce i „okolicach”. Co jakiś czas zbieram się do napisania recki jakiejś książki, ale na zbieraniu się kończy (no, ale może wreszcie się zbiorę i jakąś piknikową recenzje popełnię).

Nawiasem mówiąc, stałym czytelnikom (a wiem, że tacy są) blogowym winien jestem wyjaśnienie. Blog w pewnym momencie nieco wyhamował (średnio jedna notka na miesiąc). Stało się tak, ponieważ skupiłem się na prowadzeniu FP. Druga przyczyna była taka, że piszę sobie od jakiegoś czasu cuś dłuższego od notek blogowych, a czas jak wiadomo nie jest z gumy i wszystkiego naraz się nie da. Tym niemniej, od pewnego czasu notki się w miarę często pojawiają, więc czuję się zrehabilitowany :)

Trochę danych liczbowych z minionego roku piknikowego:

Blog

W sumie opublikowałem 76 notek (ta będzie 77). Całkowita liczba odsłon bloga to 32.260 . To całkiem sporo, biorąc pod rozwagę fakt, że blog „roznosi się” głównie dzięki fanom i zaprzyjaźnionym FP. Jako ciekawostkę dodam, że najpopularniejsza notka -Zróbmy sobie wojne - miała 1.002 odsłony. Mam nadzieję, że ów rekord uda mi się niebawem pobić :) Co jakiś czas zbieram się do dodawania nowych funkcjonalności, ale średnio to wychodzi, bo nie za bardzo wiem, co by się przydało czytelnikom (wskazówki mile widziane). Niebawem wyprodukuję pewnie listę ulubionych blogów.

Fanpage

Liczba fanów 6.060
Liczba grafik 590 (z czego większość opatrzona komentarzem)
Najpopularniejsza grafika dotarła do 97.000 użytkowników

W temacie fanów. Nadal cieszy mnie to, że grafiki rozchodzą się nierównomiernie. Tzn., że aby grafika się spodobała, musi być ciekawa. Proces produkcyjny grafik przebiega różnie. Czasem jest to coś w rodzaju błyskawicznej riposty (i komentarz na spodzie grafiki jest literalnie pierwszym, który przyszedł mi do głowy), a czasem trwa to nieco dłużej.

Dorobiłem się też antyfanów. Na ten przykład taki admin fanpage Wojujący Gimboateusz czasem oddostępni jakąś grafikę, czasem przyjdzie i podzieli się mądrością swą. Ostatnio napisał, że eutanazja to morderstwo i że bardzo nie fair jest oczekiwanie od kogoś pomocy w tej materii. Dodał też (z właściwą swej kondycji intelektualnej delikatnością), że jeśli ktoś chce się zabić, to niech sobie gardło poderżnie (dosłownie – chodziło po poderżnięcie sobie gardła). Śmiem twierdzić, że nie było to nawiązanie do książek Pratchetta i niejakiego Gardło Sobie Podrzynam Dibblera

Nadal banuję przyjaciół zygot (którzy wolą określać się mianem „obrońców życia”). Czynię to głównie z tego powodu, że rozmowa z nimi zawsze schodzi na „aborcja to morderstwo, ty lewacka szmato”. Raz jeden zbanowałem kogoś, kto co prawda nie używał inwektyw, ale ordynarnie kłamał. Poszło o to, że jego zdaniem w 1993 r. zakaz aborcji wprowadzono dlatego, że ludzie wybrali polityków, którzy obiecywali jego wprowadzenie. Każdy, kto interesował się historią współczesną wie, że takie stwierdzenie ma niewiele wspólnego z prawdą. Ludziom wtedy aborcja jakoś specjalnie nie przeszkadzała i zdenerwowali się wprowadzonym zakazem. Udało się nawet zebrać gdzieś tak 1.200.000 podpisów pod wnioskiem o referendum w tej sprawie, które to podpisy zostały bardzo demokratycznie olane.

Co się zaś tyczy samego FP/bloga – cieszy mnie to, że pomimo tego, że na Facebooku jest od cholery różnych stron, ludzie odwiedzają moją. Cieszy mnie to, że na tej stronie komentują i dyskutują (na blogu mało kto się odzywa, ale niemalże pod każdym linkiem blogowym udostępnionym na FB wypowiada się sporo ludzi). Cieszy mnie to, że nie zawsze się zgadzamy z moimi (i Zbyszka Embriona) fanami. Cieszy mnie o tyle, że dyskusje są możliwe jedynie wtedy, kiedy ktoś się z kimś nie zgadza. Cieszy mnie to, że rozmowy te są na pewnym poziomie. Choć czasami pod grafikami latają ku**y i ch*je, to nie uważam tego za przejaw „niskiej kultury”. Czasem jak człowiek sobie przeczyta kolejną mądrość, którą nas uraczył jakiś polityk/etc. – jedynym merytorycznym komentarzem jest: „japierdolę”.

Teraz czas na wazelinę

Ogromna większość grafik jest mojego autorstwa (z wpisami podobnie). Tym niemniej, nie jest tak, że tylko i wyłącznie ja się nimi zajmuję. Mam kilku dzielnych edytorów/poprawiaczy, którzy mi pomagają pro publico bono. Być może obyłoby się bez pomocy „outsourcingu”, alem jest dyslektykiem i choć staram się pisać „tak jak trzeba”, to jednak dysleksja czasem wyłazi. A im dłuższy tekst – tym więcej jej wyłazi niestety. Z góry zaznaczam, że poprawiaczy katuję notkami blogowymi i grafikami. Błędy w statusach i w komentarzach pod grafikami są wynikiem tego, że wszystko ma swoje granice, a ja nie chcę nadużywać dobrej woli poprawiaczy:)

Teraz czas na podziękowania (czyli na uberwazelinę)

W tym miejscu chciałbym podziękować (kolejność podziękowań jest chaotyczna i nie należy się nią sugerować)

Katarzynie K. - za dzielne sprawdzanie moich długaśnych tekstów.

Magdzie U. - za to samo.

Mojej szanownej rodzicielce (nie, nie ma konta na FB) - za to, że czasem dba o odpowiednią ilość przecinków na grafikach i niekiedy nawet jakąś notkę poprawi.

Mojej siostrze i szwagrowi - za pomoc przy ogarnięciu loga i tła piknikowego. Sporo roboty z tym było, ale daliśmy radę.

Katarzynie K. (tak, tej samej, która mnie poprawia) i Beacie zwanej Kotą - za to, że namówiły mnie na prowadzenie bloga.

Marcinowi M. - za to, że pomagał mi ogarnąć social media i za to, że kiedy się zastanawiałem „a może by tak FP założyć?” nie powiedział „naaah za głupiś” ;)

Wrednej Małej Białorusince - za cierpliwość, sprawdzanie niektórych tekstów, grafik i za gonienie do pisania.

Robowi RSS Mammudu - za to, że jest RSS i za podsunięcie pomysłu na logo.

Całej kupie fanów, która podsyła mi linki do artykułów/etc., bo mimo najszczerszych chęci, połowy z tych perełek internetowych bym pewnie nie znalazł.


No i to by było na tyle:)
Pozdrawiam
Piknik

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz