Dzisiejszy tekst będzie stosunkowo
krótki i oparty głównie na cytatach.
Najpierw (słynny już) cytat z ks. dr
Ireneusza Bochyńskiego:
„Nie wiem, o jakim
czasie bycia dzieckiem mówimy. Bo jeżeli mówimy o dziecku
3-letnim (bo i takie przypadki pedofilii miały miejsce),
to dotyczyły one rodzin, bo pod ich ścisłą opieką
znajduje się wtedy dziecko. Ale mamy i dzieci 10-letnie, trochę
starsze i znam przypadki, gdzie ich życie intymne potrzebowało
wcześniejszego zaspokojenia. Same dzieci “wchodziły” do łóżek
dorosłych, chcąc być spełnionym. I to był wybór dziecka
- tłumaczył duchowny.”
„Wyjaśniając swoje słowa, ks.
Bochyński dodał, że "globalnie" 10-latki nie są
gotowe na współżycie, „natomiast w pojedynczych
przypadkach świadomość niektórych dzieci może być bardzo
dorosła, dojrzała”.”
Słowa te wywołały (słuszne w mojej
opinii) oburzenie. I to oburzenie „obustronne”. Chyba nawet
najzagorzalsi obrońcy kleru nie próbowali tych słów
reinterpretować. Rzecz jasna, tego rodzaju wypowiedź musiała się
spotkać z reakcją właściwych władz kościelnych. Na reakcję tę
nie trzeba było długo czekać. Zacytuję ją w całości:
Kuria Metropolitalna Łódzka informuje, że ksiądz Ireneusz Bochyński udzielił wywiadu bez zgody swoich przełożonych, czym złamał Normy Konferencji Episkopatu Polski dotyczące występowania duchownych i osób zakonnych oraz przekazywania nauki chrześcijańskiej w audycjach radiowych i telewizyjnych.
Kuria jednocześnie oświadcza, że w sprawie pedofilii kieruje się następującymi dokumentami Konferencji Episkopatu Polski:
- Wytyczne dotyczące wstępnego dochodzenia kanonicznego w przypadku oskarżeń duchownych o czyny przeciwko szóstemu przykazaniu Dekalogu z osobą niepełnoletnią poniżej osiemnastego roku życia wraz z Aneksami;
- Prewencja nadużyć seksualnych wobec dzieci i młodzieży i osób niepełnosprawnych w pracy duszpasterskiej i wychowawczej Kościoła w Polsce.
Ks. Zbigniew Tracz
Kanclerz Kurii Metropolitalnej Łódzkiej”
Co wynika z powyższego oświadczenia?
Na dobrą sprawę tylko tyle, że Bochyński jest zły, bo udzielił
wywiadu bez zgody przełożonych. No i wszystko fajnie by było,
tylko że przeciętnego Kowalskiego to, że Bochyński udzielił
wywiadu bez zgody, jakoś specjalnie nie obchodzi. Obchodzi natomiast
fakt, że ksiądz wprost powiedział, że czasem jak się 10-letnie
dziecko pcha dorosłemu do łóżka, to jak dorosły owo dziecko
wykorzysta, nic strasznego się nie dzieje, bo to była decyzja
dziecka (a w ogóle, to pewnie jest już dojrzałe). Tym samym –
Kowalski czekał na jakieś wyraźne stanowisko kurii. A czego się
doczekał? Lakonicznego stwierdzenia, że „on tak sam z siebie”.
Czy tak bardzo zabolałoby pracowników kurii dopisanie do tego: „te
słowa nie powinny paść, uważamy tę wypowiedź za skandaliczną i
dołożymy wszelkich starań, aby taka sytuacja się już nie
powtórzyła”? Kuria pewnie dziękowała swojemu bogu za to, że
tym razem to nie abp Michalik i że tym razem można się odciąć od
niego (bowiem zasugerowanie, że Michalik udzielił wywiadu bez zgody
kurii, byłoby nieco śmieszne).
Ktoś może powiedzieć – no ok, poczekajmy na to, co powie ksiądz Bochyński. Może chociaż on przeprosi? A i owszem, przeprosił (uprzedzam co wrażliwszych, że może im się podnieść ciśnienie):
„Przepraszam za zło wyrządzone Kościołowi moim nieodpowiedzialnym zachowaniem. Co do wypełnianych funkcji podporządkuję się decyzjom Księdza Arcybiskupa Metropolity Łódzkiego.”
Mógł przeprosić ofiary pedofilii, które w swojej wypowiedzi oskarżył, że są winne tego, iż padają ofiarą gwałtów. Mógł powiedzieć, że żałuje wypowiedzianych słów. Mógł powiedzieć, że wypowiedziane przez niego słowa nie powinny paść z jego, ani z niczyich innych ust. Mógł po prostu przeprosić wszystkich, którzy poczuli się dotknięci jego wypowiedzią.
Zamiast tego
przeprosił Kościół.
Uprośćmy to, co
się stało:
Ksiądz: Dzieci
same wchodzą do łóżka dorosłym!
Kuria: Ksiądz
powiedział to, co powiedział bez naszej zgody!
Ksiądz: Sorry,
chłopaki, za to, że wam nabruździłem!
Kilka godzin po tym jak skończyłem
pisać niniejszy tekst kuria podjęła decyzję w sprawie ks
Bochyńskiego. Został on zwolniony z funkcji rektora kościoła
akademickiego i dostał zakaz nauczania religii. Dodano również,
że:
"od samego początku sprawy
wypełniane są Wytyczne Konferencji Episkopatu Polski dotyczące
wstępnego dochodzenia kanonicznego w przypadku oskarżeń duchownych
o czyny przeciwko szóstemu przykazaniu Dekalogu z osobą
niepełnoletnią poniżej osiemnastego roku życia."
Kuria uznała, że słowa księdza mogą być podstawą do wszczęcia postępowania. Chwała tejże kurii za to (bo mogli wszystko zrzucić na "lapsus językowy"). Dziwne jest jednakże (w kontekście decyzji o wszczęciu postępowania) to, że za te słowa nikt nie zechciał ludzi przeprosić. Ten sam Kościół, który bezlitośnie potępia "ideologię gender" (oraz całe mnóstwo swoich wydumanych wrogów), nie chciał publicznie potępić "swojego" człowieka. Jak widać "naszyzm" zawsze wygra z moralnością.
Źródła
W ramach uzupełnienia ciąg dalszy. Wypowiedź księżulka jasno sugerowała, że zna takie przypadki osobiście. Można tylko domniemywać czy z opowieści, czy z własnego doświadczenia.
OdpowiedzUsuńGdy prokuratura postanowiła przepytać księżulka skąd posiada taką wiedzę (doniesienie do prokuratury z Twojego Ruchu) - to księżulo wypiął się na wszystkich i zasłonił się tajemnicą spowiedzi.
Cholernie wygodna taka rzecz ta tajemnica spowiedzi.
W zasadzie, to Kościół, to są wszyscy wyznawcy obrządku katolickiego (czy wręcz wszyscy chrześcijanie, nie jestem pewien). Chociaż to trochę tak jako utożsamianie miasta z urzędem miasta. Co kto miał na myśli nigdy nie wiesz, póki sam nie powie... Także w sumie się czepiam :-).
OdpowiedzUsuń