środa, 26 września 2012

Nowe odcienie żenady – czyli ciąg dalszy debaty „aborcyjnej”

Tak jak przypuszczałem – w sejmie doszło do kolejnej fachowej i uprzejmej dysputy na temat aborcji. Aczkolwiek samo to, że posłowie n-ty raz zamienili dyskusje (na temat dość istotny) w pyskówkę – nie skłoniłoby mnie do napisania notki i do zawracania dupy czytelnikom. Skłoniła mnie do tego fachowa wiedza jednego z posłów.

Poseł Maciej Orzechowski – Krynica mądrości, prawdziwy fachowiec!

Moja dobra pamięć (przeważnie do pierdół wszelakich i szczególików) czasem mi się przydaje. Poseł (wywodzący się z PO) Maciej Orzechowski (dziwnym trafem pierwsze litery tych trzech wyrazów układają się w słowo MOP – coincidence?:) ) w trakcie dyskusji powiedział był: że z badań wynika, że 14 proc. Polaków opowiada się za całkowitym zakazem aborcji, 74 proc. za częściową legalizacją. Zaznaczył, że nie ma jednak przyzwolenia na aborcję bez ograniczeń.”

Można by rzec – wreszcie ktoś kto opiera się na wynikach badań za nim coś powie! Wypadałoby pewnie nawet pogratulować – no bo wyszedł chłop na mównicę, powołał się na wyniki badań. I to pewnie do jakichś fachowych – bo wszak to lekarz-specjalista położnik jest – więc tematem zainteresowany.

Gdyby nie moja upierdliwa natura i pamięć pewnie bym nie skojarzył danych liczbowych. Jeśli kogoś ciekawi – na jakich badaniach opierał się Maciej Orzechowski Poseł – to podpowiadam. Na artykule z Wikipedii. A konkretnie


A konkretnie podrozdział „Opinia publiczna”

Skąd wiem, że MOP sięgnął po wiki a nie po wyniki badań? Ano stąd, że znalazłem link źródłowy (MOPowi się jak widać nie chciało)


Cytuje:

Prawie połowa badanych (47 proc.) nie zgadza się z poglądem, że kobieta powinna mieć prawo do aborcji w pierwszych tygodniach ciąży, z czego 23 proc. w sposób zdecydowany. Natomiast ponad dwie piąte ankietowanych (44 proc.) popiera takie rozwiązanie

(Swoją drogą na oklaski zasługuje sposób opisu wyników 47 % to Prawie połowa. 44 % to Dwie piąte :)

Gdyby MOP sięgnął do artykułu źródłowego – nie lansowałby tezy braku poparcia dla wprowadzenia możliwości aborcji w pierwszych tygodniach ciąży – bo to nie prawda. Społeczeństwo jest pod tym względem spolaryzowane – ale nie jest jednomyślne. Nawiasem mówiąc artykuł w Newsweeku był datowany na lipiec 2010  sondaż przeprowadzono 10-16 czerwca 2010 – może czas na kolejne? Bo tego rodzaju niefrasobliwość przy doborze wyników badań – doprowadzi do tego, że jakiś lekkoduch przy debacie dotyczącej sposobów na zmniejszenie przestępczości – powoła się na teorie antropologiczne Lombroso (dla niezorientowanych Lombroso twierdził, że 6 cech budowy ciała ludzkiego decydowało o tym czy ktoś jest przestępcą czy nie – między innym cofnięte czoło:) )

Research? Merytoryczne przygotowanie do dyskusji? A poco nam to... mamy sztachety!

Pytanie które (w świetle rewelacyjnego przygotowania merytorycznego MOPa do dyskusji) należy sobie postawić jest następujące. Czemu nikt tego nie wychwycił? Czemu nikt w trakcie debaty nie powiedział posłowi Orzechowskiemu „Panie pośle a coś więcej niż niepełne dane z Wiki?” Wychodzi na to, że pomysłodawcy z Ruchu Palikota – też w ogóle się nie przygotowywali do dyskusji – bo byle jaki research by przeprowadzili przed debatą- i bez problemu by to wychwycili.

Robert Biedroń z Ruchu Palikota – powiedział podobnież, że „środowa debata nie jest merytoryczna. Jak mówił, brakuje dialogu i szukania porozumienia.”

Jak to dobrze, że w ten sposób nie podsumował merytorycznego przygotowania posłów z Ruchu Palikota... W jaki sposób można prowadzić merytoryczną dyskusje skoro ani jedna strona się do niej nie przygotowała? Posłów Pro life -rozumiem dla nich argumentem niepodważalnym jest to, że aborcja to zabijanie/mordowanie – no i świetnie, mają prawo do takich poglądów. Ale posłów RP ( oraz SLD bo oni podobno pro choice są) nie tłumaczy nic – poza tym, że chyba trochę w dupie mają tą całą  aborcje.

Polsce gratulujemy posłów faHowców. Zwolennikom tego żeby kobieta decydowała o tym czy chce rodzić dziecko czy nie – gratulujemy przedstawicieli w parlamencie. Pamiętajcie o tym przy następnych wyborach i nie dajcie się robić w wała.

11 komentarzy:

  1. Ja już naprawdę nie wiem na kogo głosować ;__;

    OdpowiedzUsuń
  2. Spokojna głowa - koniec świata ma być w tym roku może już nie trzeba będzie głosować? :D

    A tak na serio - to mam dokładnie tak samo jak Ty...

    OdpowiedzUsuń
  3. Taka degradacja jakości to chyba zjawisko ogólne. Nawet sam u siebie obserwuję, że przelatuję dziennie dziesiątki, może nawet setki tematów - filmiki z ciekawostkami i nie tylko, artykuły na najróżniejsze tematy, programy różnego rodzaju... Ludzie produkują tego teraz tyle, że uczymy się filtrować i szybko przełączać.

    A jaki to ma związek? Ano takie przełączanie nie sprzyja skupieniu. Brak umiejętności zatrzymania się na jakimś temacie nie sprzyja z kolei spokojnej i pogłębionej analizie tematu. Nie sprzyja przygotowaniu się do jednego tematu. A z czasem będzie tylko gorzej.

    Właściwie to należy się cieszyć, że ludzie sięgają do Wiki, bo tam często są odnośniki do źródeł - można przecież też trafić na artykuł, który źródeł nie podaje. Szkoda tylko, że - tak jak piszesz - posłowi zabrakło czasu, żeby sobie do źródła kliknąć... Ale tak jak mówię - IMHO będzie gorzej. Bomba megabitowa będzie tylko rosła (chociaż akurat przedrostkiem mega już się powoli przestaje operować na korzyść giga i tera, ale to tylko kwestia niedoszacowania ze strony autora ;-)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Częściowo się z Tobą zgodzę. Tzn pełna zgoda z tym, że informacji zbyt dużo, ciężko to ogarnąć myślą, ciężko spamiętać. I częściowa zgoda w tym, że dobrze, iż ludzie po Wiki sięgają ;)

      Nie było intencją moją krytykowanie Wiki jako źródła wiedzy - a jedynie krytyka stosowania Wiki jako JEDYNEGO źródła.

      I nie, nie chodzi o to, że zabrakło mu czasu - chodzi o to, że nie chciało mu się przygotowywać do dyskusji a MIMO TO - w niej wziął udział. Nie zdziwiłbym się gdyby podczas debaty wyszukał wlazł na Wiki z poselskiego tabletu i uznał, że to jest wystarczająca podbudowa merytoryczna to wystąpienia.

      To jest jedna strona medalu.

      Druga - nikt tego nie wychwycił. Jeśli idiota z blogiem jest w stanie coś takiego zauważyć - to w jaki sposób umknęło to ludziom, którzy złożyli projekt? Ano w taki, że nie przygotowali się do dyskusji:) Dziwi mnie to, że media się nie dowaliły do tematu - "poseł opierający wystąpienie na danych z Wikipedii - nowa jakoś polskiej polityki" - wiesz ile kliknięć by to wygenerowało? ;)

      Usuń
  4. Mnie najbardziej wk#rwia (acz nie dziwi), ze towarzystwo poselstwo i towarzystwo dziennikarstwo bardziej sie interesuja cialami ze smolenska, niz zywymi kobietami. Widzialam wczoraj zdjecie z pustymi krzeslami z tej "debaty" (choc mam nadzieje, ze to fejk) i to te krzesla oraz przygotowanie, o ktorym piszesz, frustruja mnie duzo bardziej niz debatowe wynurzenia oblesnych lesnych dziadow, ktorzy poza porodem najchetniej pozatykaliby swymi brudnymi lapskami kazdy otwor kobiecego ciala.

    To po prostu pokazuje, ze ten temat nie jest wart ich czasu i maja to ABSOLUTNIE gdzies.

    karolina (ktora nie moze publikowac pod swoim imieniem z chroma, wiec pozostaje anonimem:P)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się całkowicie z Tobą!

      Usuń
  5. Patrząc z punktu widzenia stricte politycznego pragmatyzmu - PO idzie zrozumieć - tam jest ponad połowa ludzi pod wezwaniem ognia i miecza - więc Tusk nie chce ich drażnić. Zapewne dlatego do dyskusji rzucili takiego orła, który uznał, że on to ma w dupie bo nikt nie sprawdzi tego co on z mównicy opowiada. (i w sumie się nie pomylił, bo mainstream jakoś dziwnie milczy - a to idealna okazja to ponabijania się z Wikiposła)

    Rozumiem postępowanie PiS i SP kilka milionów głosów gwarantowanych w każdych wyborach - piechotą nie chodzi - Kaczyńskiemu z kościołem kiedyś było bardzo nie po drodze, tzn za czasów PC więc nie ma tu mowy o tym, że jest to człowiek wierzący - to pragmatyzm polityczny. Aczkolwiek znajdują się szeregach tych partii ludzie, którzy na prawdę mają poglądy takie jak prezentują w tv (posłanka Sobecka na ten przykład)

    Rozumiem PSL - partia "wiejska" za aborcją nie zagłosuje.

    Najbardziej jednak niezrozumiałe jest zachowanie RP i SLD - partie, których członkowie twierdzą, że "chcą" - nie robią absolutnie nic w kierunku tego aby cokolwiek zrobić. Czy im się wydawało, że wystarczy tam iść - powiedzieć to co zawsze - a nagle wszyscy poprą ich projekt? (znajoma powiedziała, że jej zdaniem gdyby ta ustawa "przeszła" to Palikot by pierwszy "spadł z mównicy" ze zdziwienia" :)

    A poza tym jest tak jak mówisz - aborcja to bardzo grząski temat i można ją odłożyć na później - smoleńskie źródełko poparciowe - prędzej czy później wyschnie i stąd olbrzymie posłów zainteresowanie tematyką martyrologiczną.

    OdpowiedzUsuń
  6. Człowiek naprawdę nie wie na kogo głosować... :/ Ostatnio był to Palikot, ale teraz? Ręce opadają i znikąd ratunku.

    OdpowiedzUsuń
  7. Yup - Lewicy z prawdziwego zdarzenia to my nie mamy i póki co się nie zapowiada na takową. No chyba, że SLD się przebudzi z letargu, w który zapadło po Rywinaferze. Aczkolwiek z tymi ludźmi to bardzo wątpliwe. Bo nawet jak się przebudzi - w tym składzie osobowym - pierwsze o czym zapomną po wyborach to o obietnicach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety - jakby SLD wybrało na przewodniczącego Kalisza, to zagłosowałabym na niego w ciemno, ale Millera nie znoszę i vice versa, bo on nie znosi feministek, więc... ;)

      Usuń
    2. Doły partyjne już samo to, że Miller na liście wyborczej był potraktowało jako zaprzeczenie tego nad czym pracowało SLD - tzn chodziło o odmłodzenie wizerunku. Potem już z górki było. Być może się im wydawało, że "żelazny kanclerz" poprowadzi SLD do błyskotliwego zwycięstwa po raz kolejny?

      Fakt, faktem, że spraw o kobietach Miller nie myśli i jakoś tak specjalnie nie zaprzątało mu to (czyli sytuacja kobiet) głowy kiedy SLD rządziło. I gdyby np wygrał teraz wybory - nie spodziewałbym się tego, że NAGLE - zachce mu się cokolwiek zmieniać.

      Usuń