czwartek, 16 stycznia 2014

Poseł PiS robi z ludzi idiotów

Poprzedni tekst poświęciłem skandalicznej wypowiedzi posła Stanisława Pięty. Poseł ów, informacje o tym, że NSZ mordowało cywili (w tym dzieci), skwitował słowami „i bardzo dobrze”. Ponieważ trochę smrodu się narobiło wokół tej wypowiedzi (co mnie akurat nieszczególnie dziwi), poseł Pięta postanowił się bronić. Zrobił to jednak tak, jak bronią się wszyscy politycy, czyli robiąc z ludzi idiotów.

Poseł SLD, Marek Balt wnioskuje do komisji etyki poselskiej o ukaranie posła PiS Stanisława Pięty. Jak podkreślił, gdy w Sejmie była mowa o mordowaniu po II wojnie światowej krewnych milicjantów, Pięta miał krzyknąć: "i bardzo dobrze". Sam Pięta mówi, że doszło do nieporozumienia.”

O tym, że wypowiedzią posła Pięty powinna się zająć Komisja Etyki Poselskiej, nikogo nie trzeba przekonywać. Rzecz jasna, taki wniosek nie mógł się obyć bez komentarza głównego zainteresowanego. Twierdzi on, że mamy do czynienia z nieporozumieniem i złą wolą. Na czym owo nieporozumienie miało polegać?

Pięta, pytany przez PAP o sprawę, powiedział, że jest zaskoczony zamieszaniem, które wynika "z nieporozumienia albo złej woli". Podkreślił, że w piątek złożył oświadczenie poselskie na ten temat. Krzyknąłem "bardzo dobrze" - napisał w nim Pięta - gdy poseł Twojego Ruchu powiedział w piątkowym wystąpieniu, że według omawianego projektu karane będą osoby, "które głoszą poglądy, iż tzw. formacje niepodległościowe brały udział w zbrodniach". Pięta podkreśli w oświadczeniu, że jego okrzyk dotyczył "objęcia penalizacją tego rodzaju zachowań, tj. głoszenia kłamstw dotyczących żołnierzy antykomunistycznego podziemia zbrojnego".”

Mamy więc jednoznacznie brzmiące oświadczenie. Wynika z niego, że poseł Pięta wcale nie krzyknął „i bardzo dobrze” kiedy mowa była o mordowanych członkach rodzin milicjantów. Krzyknął to wcześniej, a co za tym idzie - jego wypowiedź dotyczyła czegoś innego. Innymi słowy – poseł Prawa i Sprawiedliwości sugeruje, że w stenogramie jest błąd. Ponieważ stenogram jest pisany przez ludzi, faktycznie mógł się weń wkraść błąd (wszak errare humanum est). Świadkowie, których ma Marek Balt są z PO, więc od biedy można pomyśleć, że są gotowi świadczyć żeby zaszkodzić posłowi konkurencyjnej partii. Posłowi Pięcie bardzo zależało na tym, aby całą sytuację sprowadzić do poziomu węzła gordyjskiego (jakże typowego dla naszej polityki) – słowo polityka przeciwko słowu polityka (przeciwnicy PiS – uwierzą posłom PO i SLD, a zwolennicy PiS uwierzą Pięcie).

Tyle, że pan poseł zapomniał o jednym, drobnym szczególe. Stenogram to nie jedyna forma zapisu posiedzeń sejmu. Na stronie sejm.gov.pl, obok plików pdf ze stenogramami dostępna jest retransmisja (nagranie wideo). Obejrzałem więc krytyczny fragment bardzo dokładnie:

11:41:55 – początek wystąpienia posła Kotlinowskiego
11:42:12 – poseł Kotlinowski mówi o sankcjach dla tych, którzy będą pisać o tym, że po wojnie podziemie mordowało ludność cywilną.
11:42:45 – poseł Kotlinowski mówi o tym, że zabijano rodziny milicjantów
11:42:46 – poseł Stanisław Pięta (to na pewno jego głos) krzyknął: „i bardzo dobrze!”.

Okazuje się, że w swoim oświadczeniu poselskim pan poseł Pięta minął się z prawdą. Minął się z nią o jakieś 30 sekund. Bo tyle minęło od momentu, w którym poseł Kotlinowski powiedział o sankcjach do tego, w którym poseł Pięta łaskaw był krzyknąć. Dziwnym trafem poseł Pięta zrobił to dokładnie wtedy, gdy poseł Kotlinowski mówił o zabijaniu rodzin milicjantów. Innymi słowy – w stenogramie nie ma pomyłki, a poseł Pięta robi z nas idiotów.

Podsumujmy. Poseł na sejm (znany „obrońca życia poczętego”) w trakcie obrad cieszy się z tego, że ktoś mordował rodziny milicjantów - w tym dzieci! Następnie działa w myśl zasady „jak cię złapią za rękę, powiedz że nie Twoja”. Tzn. wydaje kuriozalne oświadczenie, które nijak się ma do tego, co się stało. Nawiasem mówiąc – posłowie, którzy chcą postawić Stanisława Piętę przed komisją etyki poselskiej, zachowują się trochę dziwnie. Świadkowie są w tym przypadku zbędni – wystarczy stenogram wsparty retransmisją.

Sam Stanisław Pięta z kolei zachowuje się jak nierozgarnięte dziecko w szkole, które najpierw nawrzucało nauczycielce, a potem ma do tej nauczycielki pretensje o to, że go usłyszała. Rada dla tego posła jest jedna – niech najpierw myśli, a potem mówi. A jeśli po zastosowaniu się do tej rady będzie przez cały czas milczał – tym lepiej dla niego.

Źródła:



5 komentarzy:

  1. Nie "NZS", tylko NSZ.

    OdpowiedzUsuń
  2. „jak cię złapią za rękę, powiedz że nie Twoja” - dużą literę w wyrazie "twoja" stosujemy tylko przy zwracaniu się bezpośrednio do adresata wypowiedzi, np w listach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie ten blog - to (długi) list do czytelnika.

      Usuń
  3. Jak to się nazywa ta choroba, w której doznań zmysłowych doświadcza się z opóźnieniem?

    OdpowiedzUsuń