Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Absurdy Polskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Absurdy Polskie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 lipca 2026

Hejterski Przegląd Cykliczny #141

Wydaje mi się, że ten konkretny Przegląd zacznę od tego, co działo się pod koniec czerwca, a mianowicie od historycznych upałów. Wiecie, tych upałów, co to po pierwsze ich wcale nie było, a po drugie to (uwaga będzie capslock) „DOKŁADNIE TAKIE SAME TEMPERATURY BYŁY W LATACH 80 I 90!”  Z racji tego, że przy okazji takich opowiastek mogę zagrać „kartę wieku”, mogę powiedzieć, że owszem, te temperatury były dokładnie takie same, a nawet wyższe, pod warunkiem, że te lata 80 i 90 ktoś spędził na Arrakis. 

Niesamowite jest to, że są ludzie, którzy mają mniej więcej tyle samo wiosen, co ja i potrafią opowiadać w casualowych rozmowach bzdury o tym, że „kiedyś to też tak było”. Kurde, jak to napisałem, to sobie zdałem sprawę z tego, że właśnie wszyscy obserwujemy na żywo odtworzenie zmodyfikowanego eksperymentu Solomona Asha. Dla niezorientowanych (w telegraficznym skrócie) w ramach tego eksperymentu badano konformizm i część badanych (o ile mnie pamięć nie myli, ponad 30%) udzielało niepoprawnych odpowiedzi na pytania wiedząc, że są niepoprawne, ale ponieważ inni (podstawieni aktorzy) wcześniej udzielali nieprawidłowych odpowiedzi, oni też to robili. No, a teraz to wygląda tak, że ponieważ wszystkie soszjale są zawalone bzdurami „KIEDYŚ BYŁO CIEPLEJ” to całkiem sporo ludzi wychodzi z założenia, że pewnie coś jest na rzeczy. 


O ile niektórzy zmieniają zdanie dlatego, że są dezinformowani, to inni zajmują się dezinformowaniem. Jest sobie na ten przykład taki jegomość, jak Rafał Woś, który od dłuższego czasu non stop nawija o „klimatystach”. Ostatnimi czasy wyprodukował artykuł (nie, nie będę go linkował, no bo come on), w którym to artykule tłumaczył, że wcześniej też bywały zmiany klimatyczne, ale ludzie sobie jakoś radzili i teraz też sobie poradzą, a poza tym to skoro klimat się wcześniej zmieniał bez naszego udziału, to teraz też tak pewnie jest. 

Redaktorowi Wosiowi chciałbym w tym miejscu zacytować fragment jego własnej książki pt. „Lewicę racz nam zwrócić, Panie” (wydaną w 2019 roku): „Mówiąc dobitnie: klimat może być jeźdźcem Apokalipsy, który zawita do nas z mieczem jako pierwszy. Lewica powinna wiedzieć, że w obliczu tego wyzwania, nie może zrobić dwóch rzeczy. Po pierwsze: nie powinna stawiać na wypieranie niewygodnych prawd i przyłączać się do sponsorowanego przez największe trucicielskie koncerny negowania globalnego ocieplenia i bagatelizowania wpływu człowieka na zmiany klimatu. Tego, jak się wydaje, lewica nie zrobi”. 


Gdybym był złośliwy, to napisałbym, że w myśl tego cytatu, Rafał Woś dokonał samowykluczenia z lewicy. Ponieważ zaś złośliwy nie jestem, zachęcam was do przypominania Wosiowi tego, jakie miał wcześniej zdanie na temat zmian klimatu i co to się stanęło, że to zdanie zmienił. 


Skoro zaś już jesteśmy przy Wosiu, to warto wspomnieć o tym, jaki ściek się pojawił w Tysolu, którego Woś jest rednaczem. Otóż, jakiś czas temu pojawiły się tam dwa artykuły, które niewiele miały wspólnego z dziennikarstwem (co nie powinno nas jakoś specjalnie dziwić, bo w końcu to Tysol). W pierwszym z nich był strumień nieświadomości niejakiej dr Lucyny Kulińskiej, który można streścić tak: jakiś człowiek z Podkarpacia powiedział jej, że jakiś stary Ukrainiec powiedział mu, że Ukraińcy chcą Polakom urządzić „nową rzeź” (pani Kulińska jeszcze się nam pojawi w tym Przeglądzie nieco później). 

Jeżeli ktoś sobie w tym miejscu zadał pytanie: po cholerę w ogóle coś takiego publikować? To ja takiej osobie odpowiem. Opublikowano to po to, żeby następnie móc opublikować drugi artykuł, którego autorka (cóż za zbieg okoliczności, to ta sama osoba, która skompilowała w poprzednim artykule mądrości pani Kulińskiej) wzywa do tego, żeby ABW przyjrzało się Ukraińcom mieszkającym w Polsce. Warto mieć na uwadze to, że w Tysolu nie pojawiają się narracje, które nie dostały zielonego światła na Nowogrodzkiej. Może inaczej to ujmę: to nie jest tak, że Jarosław Kaczyński ręcznie steruje Tysolem, ale Tysol idealnie dostosowuje się do linii partyjnej. 


Przed momentem wspomniałem o tym, że pani Kulińska się nam jeszcze pojawi w Przeglądzie i teraz słowo stanie się ciałem. Pewnie już o tym słyszeliście, ale jeżeli nie, to pamiętajcie, że ja jestem jedynie posłańcem: na Prime Video pojawił się pierwszy odcinek serialu Jacka Międlara (były ksiądz z paroma wyrokami za wyzywanie różnych osób) poświęcony (a jakże) rzezi wołyńskiej. I sobie nie myślcie lewaki jedne, że to byle jaki serial, to jest DOKUMENT! W tymże „dokumencie” wypowiada się jako jedna z ekspertek od tematu pani Kulińska. Cóż to będzie za uczta dla każdego fana dokumentów historycznych, to ja nawet nie. Nawiasem mówiąc, ja mam tu jedno pytanie takie całkiem na serio: jak  to w ogóle możliwe, że na Prime Video pojawił się akurat serial Międlara?   

W ramach parytetu dobrych wiadomości: Ukraina nadal wspiera Rosję w odchodzeniu od paliw kopalnych. O ile mnie pamięć nie myli, to najdalsza trafiona rafineria, (a przepraszam, to nie rafineria tylko Element Rosyjskiej Tarczy Antyrakietowej) znajdował się bodajże w Omsku, czyli jakieś 2.500 kilometrów od granicy ukraińsko-rosyjskiej. Prócz tego Ukraina całkiem ładnie radzi sobie z nakładaniem sankcji na rosyjską flotę cieni. Rzecz jasna sankcje te nakłada przy użyciu dronów. Szczerze przyznam, że zjawiskowe jest to, że Rosja, która w pewnym momencie praktycznie non stop posyłała nad Ukrainę roje dronów i saturowała ukraińską obronę przeciwlotniczą, nie wpadła na to, że ta w końcu może jej odpłacić tym samym. 


Nawiasem mówiąc, dumam nad tym, czy ta przyśpieszona dekarbonizacja Rosji nie została podyktowana tym, że USA zaczęło zadymę w Iranie, w efekcie czego zablokowana została Cieśnina Ormuz. No bo tak po prawdzie taka blokada mogła się Rosji bardzo przysłużyć. Na to zresztą w kwietniu liczyła sama Rosja, albowiem Kiril Dimitriew (specjalny wysłannik Putina do spraw wszelakich) wygrażał Tuskowi, że za dwa miesiące (czyli gdzieś tak w czerwcu by wypadało) zabraknie paliwa i Tusk będzie musiał po prośbie lecieć do Moskwy i ŻEBY TYLKO ZOSTAWIŁ SOBIE TYLE PALIWA LOTNICZEGO, ŻEBY WYSTARCZYŁO NA DROGĘ DO MOSKWY. Chciałoby się rzecz, że zestarzało się jak mleko, ale bardziej będzie pasować: zestarzało się jak rosyjskie rafinerie. 

Niestety dalsza część tematów związanych z Ukrainą nie może zostać uznana za parytet dobrych wiadomości. Pierwsza z nich to taka, że albo Zełeński, albo ktoś z jego administracji nie do końca ogarnia jakie nastroje panują w Polsce (nie wierzę w to, że osint mają aż tak słaby, żeby nie widzieć tego, że polska infosfera jest naszpikowana antyukraińskimi narracjami bardziej, niż rosyjska rafineria dronami) i przyklepał nazwanie jednej z jednostek specjalnych imieniem „bohaterów UPA”. 


Ponieważ sprawę tę można było załatwić na drodze dyplomatycznej (np. prowadząc jakieś rozmowy BEZ UŻYCIA MEDIÓW SPOŁECZNOŚCIOWYCH), zamiast tego polska prawica zdecydowała się na użycie łomu i zagroziła odebraniem Zełeńskiemu Orderu Orła Białego (jak bardzo będziecie zaskoczeni, gdy wam napiszę, że z analiz soszjali wynika, że pomysły odebrania tegoż orderu wjechały do naszej infosfery ze wschodu?). 


Ponieważ prezydent Ukrainy jest taki, jaki jest, nie cofnął się ani o krok. Ponieważ się nie cofnął, Order Orła Białego został mu odebrany. Następnie takie same ordery zwrócili byli prezydenci Ukrainy. W odpowiedzi na to Jarosław Kaczyński zwrócił Ukrainie order Jarosława Mądrego (tu są tak duże pokłady ironii, że jeszcze trochę, a powyższe zdanie zapadłoby się pod jej ciężarem). Nawiasem mówiąc, o tym, że Zełeński jednak przeholował, niech świadczy to, że Parlament Europejski przyjął rezolucję, w której stało, że Zełeński tym razem bez RiGCzu był. A ponieważ Ukraina chce być częścią UE, nie może sobie pozwolić na olewanie głosu tejże Unii Europejskiej. 

A byłbym zapomniał. JAROSŁAW KACZYŃSKI SIĘ PO RAZ KOLEJNY WŚCIEKŁ! Otóż, nie uwierzycie, ale PiSowski konfiarz, który został oddelegowany do bycia twarzą przyszłego rządu Zjednoczonej Prawicy, zachował się jak na konfiarza przystało i stało się to, co napisałem capslockiem. Nieco zaś bardziej na serio, to Przemysław Czarnek powiedział był, że on to by w ogóle zrobił tak, żeby Ukrainę podregulować, że poprosiłby UE, żeby wstrzymała jakąkolwiek pomoc dla Ukrainy aż do momentu, w którym Ukraina się ogarnie. Z czego wynika, że gdyby się nie ogarnęła, to Czarnek nie miałby oporów przed tym, żeby zaszkodzić Ukrainie w wymiarze militarnym (bo tym by się skończyło przycięcie jakiejkolwiek pomocy). 


A potem mieliśmy szopkę, którą oglądaliśmy zyliony razy w trakcie rządów Zjednoczonej Prawicy: ktoś z tejże partii coś odwalił i rezonowało to w bańce PiSowskiej nie tak jak trzeba? Momentalnie pojawiały się wrzutki pt. KACZYŃSKI WŚCIEKŁY na tego, czy owego polityka/działacza/etc. oraz zapowiedzi tego, co to się może z tym politykiem stać teraz. W przeważającej większości przypadków sprawa kończyła się właśnie na tym. Czyli na szopce. 

Obstawiam, że tym  razem będzie dokładnie tak samo. No bo z jednej strony, Kaczyński mówi, że Pana Czarnka to kierownictwo PiS rozliczy z jego wypowiedzi, a z drugiej strony Czarnek mówi, ze on by to samo powtórzył po raz kolejny. I ja wiem, że w PiSie teraz odchodzą jakieś dzbanowe wojny frakcji, ale nawalanka frakcji to jedno, a to, że kandydat na premiera publicznie okazuje lekceważenie Prezesowi i pięć minut później nie wylatuje na zbity pysk z partii to drugie. Rzecz jasna, pojawiły się już analizy, z których wynika, że Czarnek jest już na wylocie i że jego misja dobiegła końca, ale szczerze przyznam, że jakoś mi się nie chce wierzyć w taki finał tej sprawy. 


Może inaczej to ujmę: pewności, że po potencjalnie wygranych wyborach Czarnek zostanie premierem nie ma nikt, łącznie z samym Czarnkiem. Ale teraz PiS jest w trybie kampanii. Kaczyński zaś nadal snuje swoje sny o potędze i o hegemonii na prawicy. Innymi słowy, Kaczyński sobie wymyślił, że cała jego partia będzie walczyć, żeby było tak, jak było. Zamysł z Czarnkiem, jako kandydatem na premiera, był naturalną konsekwencją Batyra, jako kandydata na prezydenta. Bo skoro Batyrowi udało się zebrać głosy Mentzena i Brauna, to przecież oczywistą oczywistością jest to, że Czarnkowi uda się odebrać głosy obu konfom. Ja wiem jak to brzmi, ale Jarosław (aż by się chciało rzez, że Jarosław Mądry) myśli właśnie takimi kategoriami, więc nie mnie, lewakowi, to oceniać. Niemniej jednak taki jest właśnie plan i nie wydaje mi się, żeby Kaczyński go zmienił za pięć dwunasta bez wyraźnego powodu. 

Swoją drogą, dość istotne jest to, że Kaczyński nie bardzo ma się jak cofnąć. Nawet gdyby faktycznie „się WŚCIEKŁ” i chciał wymienić Czarnka, to z konfiarskiej retoryki zrezygnować nie można. Co prawda nie jest to jeszcze etap tłumaczenia, że szczepionki dają dzieciom ZX Spectrum (przepraszam, musiałem), ale opowiadanie bzdur o tym, że człowiek absolutnie nie odpowiada za zmiany klimatu już było grane. 


Na pierwszy rzut oka, sytuacja, w której Jarosław Mądry się cofnie i zamiast iść w szurskie narracje pójdzie w stronę centrum, wygląda sensownie. Tyle, że następne wybory nie odbędą się w 2015 tylko w 2027. Kredens debaty publicznej mamy przesunięty tak bardzo na prawo, że gdyby tylko Kaczyński zrobił krok do tyłu, to retoryczną próżnie momentalnie zapełnią Mentzeny, Bosaki i Brauniarze. 


Przyznaję, że trochę mi to wyszło achronologicznie, ale to właśnie w tym momencie Przeglądu idealnie wpasowuje się opisanie kontekstu, w którym należy osadzić wypowiedź Czarnka. Bo on doskonale pokazuje, jak bardzo Kaczyński jest świadomy tego, że nie może się cofnąć nawet o krok. Kontekstem tym jest prawicowa biegunka na tle pięciu (słownie: PIĘCIU) rakiet do wyrzutni Patriot.


Otóż, jakiś czas temu Polska przekazała Ukrainie pięć rakiet do wiadomych zestawów. Ponieważ się tym nie pochwalono (obstawiam, że dlatego, że Tusk też chce nadal jeździć na antyukraińskich narracjach), prawica zrobiła z tego wielką aferę. Zdaniem prawicy oddanie (PIĘCIU) rakiet Ukrainie to rozbrajanie Polski i tak się nie powinno robić. A poza tym, to może i to było tylko pięć rakiet, ale każda z nich może zestrzelić Iskandera, a taki Iskander to może zabić nawet kilkaset osób, więc SAMI ZRÓBCIE MATEMATYKĘ! 


Kronikarski obowiązek każe wspomnieć o tym, że gdy po incydencie w Przewodowie Niemcy chciały nam wypożyczyć na jakiś czas trzy baterie Patriot, to PiS najpierw powiedział, że baza, ale dwa dni później tłumaczył wszystkim dookoła, że bezpieczniej dla Polski będzie, gdy te baterie będą stacjonować w Ukrainie (co w owym czasie było nierealne, bo baterie miały niemiecką obsługę). 


Gdyby nie kontekst całkiem zabawne byłyby argumenty, których wtedy używano (a jeszcze bardziej zabawne byłoby zestawienie ich z dzisiejszymi narracjami o „rozbrajaniu”). Otóż Jarosław Kaczyński stwierdził, że to nie może być tak, że będziemy zestrzeliwać rakiety nad głowami polskich obywateli. Albo Mariusz Błaszczak, który opowiadał o tym, że gdyby baterie patriot stacjonowały w Polsce, to taka rakieta, jak w Przewodowie to jedynie kilkanaście sekund leci w polskiej przestrzeni lotniczej, więc nie ma szans na reakcję. Innymi słowy: wtedy chęć oddania Ukrainie trzech baterii była troską o polskie bezpieczeństwo, a dziś przekazanie pięciu rakiet jest rozbrajaniem Polski. Czego nie rozumiecie? Poza tym, jeśli boisz się mówić o tym, że przekazanie pięciu rakiet Ukrainie to rozbrajanie Polski, to już jesteś niewolnikiem!

Dodajmy do tego, srogie przydzbanienie Kosiniaka-Kamysza, który w trakcie konferencji prasowej opowiadał o tym, że ten PiS to teraz krytykuje przekazanie pięciu rakiet, ale sam wcześniej dawał dużo broni, ale to nic złego, bo Ukrainie trzeba pomagać, ale PiS dawał więcej i nie chce się do tego przyznać, ale to nic złego (i tak dalej i tak dalej). Prawda jest natomiast taka, że gdyby Kosiniak-Kamysz faktycznie uważał, że Ukrainie należy nadal pomagać i że to jest prawilne, to nie byłoby tych bzdur o tym, że „PIS DAWAŁ WIĘCEJ”. Zamiast tego było by to coś w rodzaju: owszem, przekazaliśmy im pięć rakiet, bo godne to i sprawiedliwe. A gdyby obecna koalicja miała choć odrobinę ikry, to dodano by, że ta broń i tak jest kupowana po to, żeby przy jej pomocy walczyć z wiadomym przeciwnikiem, więc co za różnica, czy ten przeciwnik oberwie pociskiem od wojsk polskich, czy ukraińskich? 


Być może narracyjne wygibasy Kosiniaka-Kamysza mają coś wspólnego z tym, jakie nastroje w Polsce ostatnio panują. A panują takie, że gdy starszy typ drze mordę na dziewczynki w autobusie (i  je wyzywa), to mu wolno bo: po pierwsze jakiś Ukrainiec kopnął dziecko w twarz, po drugie, te dziewczynki były Ukrainkami właśnie, a po trzecie nie zapominajmy o Wołyniu! 


Znamienne było to, że praktycznie zaraz po tym, gdy o całej sprawie zrobiło się głośno (a zrobiło się głośno, bo dziewczynki typa nagrały), ruskie drony internetowe momentalnie ruszyły z kontrofensywą i okazało się, że dziennikarze z Bielska Białej (o których nikt nie słyszał) wszystko opisali (w miejscu, którego nie da się znaleźć) i tam działo się to, że jacyś świadkowie (z których żaden się nie wypowiedział na ten temat, opowiedzieli tym dziennikarzom, że te dziewczynki wyzywały tego starszego pana i na niego pluły, tak więc nie ma się czemu dziwić, że on zareagował tak, jak zareagował. 


Wystarczającym dla sporej części naszych rodaków dowodem był wpis jakiejś randomowej kobiety z internetu, którą na użytek niniejszego tekstu nazwijmy „Teresą z Ostrudy”. Co prawda tekst był napisany nawet nie tyle łamaną polszczyzną, co w ogóle nie polszczyzną (choć prawicowej interpunkcji w nim nie brakowało, albowiem przed każdym przecinkiem była spacja), a osoba, która go opublikowała, wrzuciła potem na FB non-apology w rodzaju „ja to po prostu skopiowałam skądś i wkleiłam, to wcale nie jest moje zdanie”, ale to nie ma znaczenia. Narracja o biednym starszym panu, który został sprowokowany przez ukraińskie agentki jest już w części prawej strony dogmatem. O jak dużą część prawej strony chodzi? Ano np. o Suwerenną Polskę, bo hamletyzowanie w tej sprawie pojawiło się na ich peju. 


Równie znamienne jest to, że najwięcej na temat tego, co się stało, miała ta strona sporów politycznych, której poglądy ów miły starszy pan, za przeproszeniem, wyrzygał w tym autobusie. I to właśnie ta strona zaczęła tłumaczyć, że nie powinno się jej „sklejać” z tą sprawą, a jak ktoś to robi, to pewnie dlatego, że dostał polecenie partyjne. 


UWAGA! Artykuł sponsorowany przez Suwerena!

https://patronite.pl/Piknik-na-skraju-g%C5%82upoty


Jeżeli chodzi o kolejny temat, którym jest „kryzys” w PiS to przyznam, że żyje we mnie kilka wilków. No bo z jednej strony, PiSowcy się ostatnio wzięli za łby i wygląda to w sumie całkiem wiarygodnie. Aczkolwiek przyznam, że ciekawe jest to, że kłótnie w PiS zaczęły się po tym, jak Nawrocki wygrał wybory prezydenckie. Wydawało mi się bowiem, że do potencjalnego rozłamu może dojść wtedy, gdy obóz prawicowy jednak te wybory przegra. 

Powodem, dla którego w PiSie atmosfera jest teraz napięta jest zapewne to, że co prawda Nawrocki wybory wygrał, ale PiSowi wcale od tego poparcie nie wzrosło. Ewidetnie w PiSie toczy się teraz 
 spór. Środowisko Morawieckiego stara się nas przekonać do tego, że spór toczy się o to, czy należy iść w stronę konfiarskich narracji, czy też może bajerować centrum (a przepraszam, „pozyskiwać wyborcę centrowego”). Obu tych rzeczy nie da się zrobić równocześnie, bo choć Zjednoczona Prawica do perfekcji panowała robienie zwrotów o 180 stopni, to jednak w tym konkretnym przypadku wymagałoby to robienia zwrotów praktycznie codziennie, aż do najbliższych wyborów. No ale niby tam się toczy spór o te narracje konfiarskie, a jednak praktycznie wszystkie te narracje dominują w przekazie Zjednoczonej Prawicy. 


Z drugiej natomiast strony, „kryzysy w PiSie”, „które miały grozić rozłamem” to myśmy już bardzo często oglądali w trakcie rządów Zjednoczonej Prawicy. Oglądaliśmy to i absolutnie nic z tego nie wynikało. Bo może i to towarzystwo się tam żarło o różne sprawy i zwracało sobie uwagę (jak np. Terlecki Kowalskiemu za propagowanie antyszczepionkowej szurii), ale gdy przyszło co do czego i zaczęła się kampania, dla wszystkich znalazło się miejsce na listach. Dlatego też średnio mi się chce wierzyć w to, że teraz miałoby być inaczej. 

Z trzeciej strony, miejmy na uwadze to, że żeby dokonać sensownego rozłamu, może inaczej: żeby wyjść z partii i nie wracać do niej później jak Ziobryści, to trzeba za sobą pociągnąć doły partyjne. Bo bez dołów partyjnych nie będzie miał kto robić kampanii. Owszem, do pewnego stopnia dałoby się to napędzać botnetami i sztucznym ruchem sieciowym, ale jeżeli na spotkania z wyborcami nikt nie będzie przychodził, to raczej ciężko byłoby walczyć o sensowny wynik. 


Z czwartej strony, jeżeli przyjrzymy się retoryce Zjednoczonej Prawicy to, co do zasady, oni mówią zbliżone rzeczy. To nie jest tak, że Kaczyński mówi, że Tusk jest zły, a Morawiecki postuluje wejście z nim w koalicje. Obie strony sporu opowiadają o tym, że rząd Tuska jest antypolski/etc. Obie strony opowiadają o tym, że UE jest zła. Obie strony nie lubią elgiebetów. Obie strony negują wpływ człowieka na zmiany klimatyczne. Protokół rozbieżności jest naprawdę niewielki. Jednakowoż prawda jest taka, że geniusz szachów 5D Kaczyński (który sam swoją partię zapędził w konfiarskie rewiry narracyjne) to jest człowiek, który byłby w stanie osłabić swoją własną partię przed wyborami tylko i wyłącznie dlatego, że ktoś śmiał zwątpić w jego geniusz. 

Niemniej jednak, gdyby nawet czekało mnie kolejne „polityczne zaskoczenie” i do rozłamu faktycznie by doszło, to uważnie przyglądałbym się temu, co się będzie działo dalej, bo absolutnie by mnie nie zdziwiła sytuacja, w której „rozłamany PiS” startowałby potem w jakiejś koalicji. No bo może i się pokłócili i mają różne poglądy, ale Tuska trzeba odsunąć od władzy, więc będą się po prostu pięknie różnić/etc. 


W poprzednim Przeglądzie wspominałem o Szpitalu Południowym. Wspomniałem również o tym, że dr Emil Jędrzejewski, który zdetonował na Kanale Zero bombę atomową opowiadając o tym, że w Szpitalu Południowym to ludzie marli i marli z winy Lekarza Milionera i nikt z tym nic nie robił. Póki co potwierdziła się tylko jedna część tego, co opowiadał, ale potwierdziła się częściowo. 


Jędrzejewski opowiadał o tym, że znajdowano martwych ludzi w łazienkach i robiono wałki, żeby jakoś to zatuszować. Kacprzyk odpowiedział wtedy oświadczeniem, z którego wynikało, że taka sytuacja miała miejsce i prokuratura się tym zajmuje, ale to nie on tam jest stroną. Stroną natomiast okazał się były już szef tamtejszego prosektorium, który jest byłym szefem, bo wywalono go za robienie reenactingu Łódzkiego Pogotowia (czyli handel „skórami”). Okazało się, że ów przemiły pan został uwieczniony na nagraniu, ale nie uprzedzajmy faktów. 

Do Szpitala Południowego przyjęto starszego jegomościa, który miał silną biegunkę, ogólnie źle się czuł i był odwodniony. Ktoś powinien do niego zaglądać co jakiś czas, żeby się upewnić, czy wszystko z nim w porządku. No i tak bardzo do niego zaglądano, że odpiął się od kroplówki (to wynika z nagrania wyżej wspomnianego), poszedł do toalety i w niej zmarł, a znaleziono go tam po czterech godzinach. 


Następnie, nie poinformowano o tym prokuratora (a powinno się to zrobić, bo choć pacjent miał swoje lata/etc., to jednak nie zmarł w szpitalnym łóżku doglądany przez personel medyczny). W takiej sytuacji prokurator zleciłby przeprowadzenie sekcji zwłok z automatu. Szpital tę sekcję zrobił sam, a na nagraniu z tejże Pan Były Szef Prosektorium opowiadał o tym, że trzeba to jakoś ogarnąć, żeby się prokurator nie przyczepił. A, i jeszcze jedno. Rodziny zmarłego nie poinformowano o tym, w jakich okolicznościach zmarł. 


No i znowuż, na pierwszy rzut oka wygląda to tak, jak gdyby Jędrzejewski nie koloryzował. Tyle, że jest tu jeden, nie tak znów mały, problem. O ile bowiem do sytuacji doszło (aczkolwiek o ile mnie pamięć nie myli, to Jędrzejewski mówił o ludziach znajdywanych w toaletach [mam świadomość tego, że to mogła być po prostu przenośnia albo coś w ten deseń]), to jednak nie jest tak, że nikogo to nie obeszło, bo sprawą zajmowała się już od jakiegoś czasu prokuratura (osobną kwestią jest to, że nikt o tym nie wiedział i dowiedzieliśmy się tego od Kacprzyka). Tym samym, nadal będę stał na stanowisku takim, że gdyby tam ludzie marli dziesiątkami, to nie dałoby się tego utrzymać w tajemnicy. 


Kronikarski obowiązek każe wspomnieć o tym, co napisałem w poprzednim Przeglądzie (pozwolę sobie na bezwstydny cytat): „Bo ja to widzę w ten sposób, że nie miałbym absolutnie żadnych problemów z uwierzeniem w to, że w szpitalu zmarł pacjent i ktoś kogoś z tego tytułu kryje. Tyle, że pan doktor Jędrzejewski prócz jednej bomby, zdetonował również drugą i powiedział, że o tym wie cały szpital. Jak wspomniałem przed momentem w to, że parę osób mogłoby kogoś kryć w przypadku zgonu pacjenta jestem w stanie bezproblemowo uwierzyć. Jednakowoż mam spore problemy z uwierzeniem w to, że ofiar było więcej, cały szpital wiedział (ok, wiem, że to jest tylko taka wypowiedź i nie chodziło o to, że dosłownie każdy pracownik był tego świadomy) i absolutnie nikt się nie „wysypał”.” 


Moi drodzy. Wielokrotnie sobie śmieszkowałem z obecnego prezydenta RP, ale teraz będę musiał podejść do tematu całkiem poważnie. Tak samo poważnie, jak otoczenie prezydenta RP, które doszło do wniosku, że uda się zmonetyzować historię o tym, że ktoś w trakcie kampanii usiłował „kandydata obywatelskiego” otruć, ale nie przemyślało tego zbyt dobrze i nie jest w stanie odpowiedzieć jak to możliwe, że o sprawie nie poinformowano ani policji, ani służb, ani prokuratury i że choć koledzy pana prezydenta się bardzo bali o jego życie i myśleli, że już po nim, to na wszelki wypadek nie zadzwonili po pogotowie. Równie przemyślane było to, że choć sprawa była BARDZO POWAŻNA (i na pewno nie chodziło o strucie się nikotyną [o ile w ogóle doszło do czegokolwiek]), to Prezydent Karol Nawrocki nie wspominał o tym wcześniej ani słowem NAWET PO TYM GDY ZOSTAŁ WYBRANY. 

Śmiem twierdzić, że jeżeli do czegoś doszło, to najwyżej był to jakiś, za przeproszeniem, dyskretny paw, bo gdyby Nawrocki faktycznie słaniał się na nogach i musiano go odprowadzić do autokaru (po tym, jak przerwał przemawianie do wyborców), to o tej sprawie dowiedzielibyśmy się mniej więcej ułamek sekundy po tym, gdy wygoniono ludzi z autokaru, do którego został zaprowadzony. I znowuż, możemy sobie z tego śmieszkować, ale partyjny beton pewnie ten „zamach” traktuje jak dogmat i nie zadaje sobie zbyt wielu pytań. 


Skoro jesteśmy przy Nawrockim, to trzeba wspomnieć o tym, że ów zawetował „ustawę o najbliższym współlokatorze”. Tak, chodziło o tę okrojoną przez obecną koalicję ustawę, która miała być namiastką tzw. „związków partnerskich”, które miały być namiastką równości małżeńskiej. Zdziwiony wetem nie jestem, bo przecież od początku było wiadomo z jakich środowisk wywodzi się Batyr i jakie ma poglądy na elgiebety. Niestety nie mogę tego skomentować tak, jak powinienem, albowiem mogłoby mnie to narazić na odpowiedzialność z tytułu art. 135 § 2 k.k. 

Mogę natomiast napisać o tym, że Nawrocki wcale nie idzie drogą Trumpa i nie monetyzuje swojej prezydentury, bo marka, która nie ma z nim absolutnie żadnych powiązań (ani z nim, ani z nikim z jego otoczenia) wcale nie zamierza wypuścić limitowanej (1000 sztuk) wersji zegarków. Gdybym był złośliwy, to napisałbym coś o tym, że być może kiedyś doczekamy się jakiegoś ustawkowego merchu (kastety w barwach biało-czerwonych, kije baseballowe z autografem, maczety z logotypem), ale po co mi ten 135 artykuł. 


I tym, nie wiadomo jakim akcentem zakończę powyższą Ścianę Tekstu. A skoro już ją zakończyłem, to muszę sam siebie poklepać po plecach za to, że tym razem od wrzucenia poprzedniej ściany nie upłynął nawet jeden miesiąc! 



Źródła:

Gdyby nie kontekst (szczucie na Ukraińców) całkiem zabawne byłoby to, że o ile strumień nieświadomości Kulińskiej zniknął ze strony Tysola, to już „reaction” na tenże strumień nieświadomości nadal tam wisi: 


https://tysol.pl/wiadomosci/anna-wiejak-abw-powinna-przyjrzec-sie-ukraincom-mieszkajacym-w-polsce,178286

https://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35771,32906201,film-miedlara-w-top-10-amazon-prime-video-tuz-przed-rocznica.html

https://wydarzenia.interia.pl/ukraina-rosja/news-atak-na-rafinerie-w-omsku-uderzenie-2-5-tysiaca-km-od-granic,nId,23510323

https://wiadomosci.wp.pl/ukraincy-sie-nie-zatrzymuja-skuteczny-atak-na-20-rosyjskich-statkow-7307688183855552a

https://x.com/PiknikNSG/status/2076757520685875442

https://oko.press/jedenascie-dni-przed-eskalacja-chcieli-odebrac-order-zelenskiemu-wczesniej

https://wydarzenia.interia.pl/zagranica/news-byli-prezydenci-ukrainy-zrzekli-sie-orderow-orla-bialego-smu,nId,23502747

https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-kaczynski-zwroci-order-ukraincom-wyraz-lojalnosci,nId,23505045

https://pl.euronews.com/europa/2026/07/08/parlament-europejski-potepia-zelenskiego-za-nazwe-jednostki-na-czesc-upa

https://www.wprost.pl/kraj/12386655/czarnek-chcial-wstrzymania-pomocy-dla-ukrainy-kaczynski-reaguje.html

https://www.rmf24.pl/fakty/polityka/news-czarnek-wbrew-prezesowi-powtorzylby-wypowiedz-o-ukrainie-bez,nIdn,1010025

https://wydarzenia.interia.pl/felietony/news-przemyslaw-czarnek-na-wylocie-wymowne-slowa-waznego-polityka,nId,23514650

https://demagog.org.pl/wypowiedzi/jaroslaw-kaczynski-powtarza-tezy-denialistow-klimatycznych/

https://wiadomosci.wp.pl/kaczynski-wsciekly-o-pociski-rzad-rozdaje-je-po-cichu-7304979199613280a

https://dorzeczy.pl/opinie/912082/czarnek-krytykuje-przekazanie-patriotow-ukrainie-rozbrajanie-polski.html

https://defence24.pl/wojna-na-ukrainie-raport-specjalny-defence24/wiemy-ile-rakiet-pac-3-mse-polska-przekazala-ukrainie-news-defence24

https://www.polsatnews.pl/gosc-wydarzen/2026-07-06/czasy-sie-zmienily-mariusz-blaszczak-o-pomocy-ukrainie/

https://www.polsatnews.pl/gosc-wydarzen/2026-07-10/dworczyk-o-pomocy-dla-ukrainy-przekazalismy-tak-duzo-ze-nasze-magazyny-sa-puste/

https://pl.wikipedia.org/wiki/Eksplozja_rakiety_w_Przewodowie

https://www.dw.com/pl/po-wybuchu-w-przewodowie-niemcy-proponuj%C4%85-polsce-system-obrony-przeciwrakietowej-patriot/a-63828164

https://www.rmf24.pl/wojna-w-ukrainie/news-zwrot-w-sprawie-patriotow-szef-mon-chce-je-przekazac-ukraini,nId,6429693

https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-blaszczak-o-patriotach-umieszczenie-ich-w-ukrainie-korzystne,nId,6433623

https://www.pap.pl/aktualnosci/news%2C1489414%2Cniemcy-odrzucaja-polska-propozycje-wyslania-patriotow-na-ukraine.html

https://www.pap.pl/aktualnosci/news%2C1492301%2Cprezes-pis-rakiety-patriot-przydadza-sie-tam-gdzie-rzeczywiscie-beda

https://wydarzenia.interia.pl/slaskie/news-atak-na-dziewczynki-z-ukrainy-nowe-doniesienia-o-agresorze-p,nId,23513803

https://konkret24.tvn24.pl/polska/dziewuchy-pluly-i-prowokowaly-z-zadowolona-mina-uwaga-na-fejki-wokol-ataku-na-dziewczynki-w-bielsku-bialej-st9143076

https://wiadomosci.gazeta.pl/polityka/7,198012,32920301,kolejna-klotnia-w-pis-wiele-zmilczelismy-ale-przychodzi-moment.html

https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2026-07-13/zmarl-w-lazience-szpitala-poludniowego-trzeba-zrobic-tak-zeby-syfu-nie-bylo/

https://dorzeczy.pl/opinie/909247/proba-otrucia-nawrockiego-holownia-totalne-banialuki.html

https://www.bbc.com/polska/articles/cyvlyyv1y2po

https://www.facebook.com/serwisdonaldpl/photos/kochani-marka-nowrocky-szykuje-limitowany-drop-patriotycznych-zegark%C3%B3w-tylko-100/1079086401119657/


sobota, 27 czerwca 2026

Hejterski Przegląd Cykliczny #140

No i znowu minęło trochę czasu od poprzedniego Przeglądu, tak więc jest trochę tematów do ogarnięcia. 


Zaczniemy od tematu, który w ZjednoczonoPrawicowej retoryce pojawia się co jakiś czas, a potem nagle znika, a partia (a razem z nią dziennikarze, którzy powinni wiedzieć lepiej) o nich zapomina. Co ciekawe, gdy temat ten po raz kolejny pojawia się w narracjach partii Kaczyńskiego, to przeważnie w zupełnie innym wydaniu. Tematem tym są zmiany ustrojowe, a konkretnie zaś Wielce Nagląca Potrzeba wprowadzenia tychże zmian. 

Na czym miałyby polegać te zmiany? Po pierwsze „tak”, a po drugie „to zależy”. A zależy od tego, jaki ustrój akurat Jarosławowi Kaczyńskiemu jest potrzebny. Teraz, na ten przykład Kaczyński i Nawrocki twierdzą, że całkiem spoko by było, gdyby w Polsce był ustrój prezydencki. Co ciekawe, Kaczyński wpadł na ten pomysł w sierpniu 2025 roku. Zupełnym przypadkiem pierwsze doniesienia na ten temat pojawiły się 7 sierpnia tegoż roku, czyli dzień po zaprzysiężeniu Karola Nawrockiego na Prezydenta RP. 

Jest to o tyle ciekawe, że w maju 2016 roku Jarosław Kaczyński w rozmowie z internautami stwierdził, że jego zdaniem w Polsce sprawdziłby się bardziej ustrój kanclerski (tl;dr – większość władzy w rękach Prezesa Rady Ministrów). Rzecz jasna – spora część PiSowców mu przyklasnęła. Przyznam szczerze, że o ile spięcie na linii Kaczyński-Duda w roku 2017 (weto, z którego tak po prawdzie niewiele wynikło) pamiętałem, ale dopiero internety mi podpowiedziały, że prawicowi komentatorzy widzieli, że już w 2016 trochę iskrzyło na linii Duda-Kaczyński (podobnież podpadł mu wypowiedzią na smoleńskich obchodach rocznicowych). 

Potem o całej sprawie zrobiło się cicho i temat ten nie został podniesiony nawet w 2017 roku (po wecie), ale wrócił w 2018 roku. Wtedy to w mediach pojawiły się artykuły o tym, że PiS przeprowadził ankiety wśród iluś tam konstytucjonalistów i z ankiet wyszło, że system kanclerski byłby lepszy. Jacek Sasin był gorącym orędownikiem zmian. Śmiem twierdzić, że w tym konkretnym przypadku powodem, dla którego PiS zajął się tą sprawą było to, że w połowie 2018 roku nie można było mieć pewności czy Andrzej Duda wygra kolejne wybory. Z kolei słupki sondażowe Zjednoczonej Prawicy były wtedy znacznie wyższe od Platformerskich (Nowoczesna zaś [tak, hehe, była kiedyś taka partia]) w sondażach zjeżdżała pod próg). 

Ale czekajcie, na tym się cała sprawa nie kończy, albowiem na samym początku 2010 roku PiS ogłosił, że jakby co, to oni by chcieli ustroju prezydenckiego (i to takiego na sterydach). Z jednej strony było to zrozumiałe, albowiem jeżeli chodzi o Sejm, to PiSowi bardzo nie szło, ale z drugiej strony z sondaży wynikało, że Lech Kaczyński nie ma szans na reelekcję. Dla nikogo nie będzie zaskoczeniem to, że po katastrofie smoleńskiej i porażce wyborczej Jarosława Kaczyńskiego, temat tych konkretnych zmian ustrojowych został przez PiS zniknięty. 

Gdybym był złośliwy, to bym napisał, że aż dziw bierze, że w mediach nie pojawiały się artykuły pt. „Czy PiS jest dzisiaj za ustrojem kanclerskim, czy prezydenckim?” Ponieważ zaś złośliwy nie jestem, napiszę jedynie tyle, że znajduję fascynującym, że za każdym razem, gdy PiS podnosił temat konieczności zmian ustrojowych i zmiany ustroju na prezydencki, bądź też kanclerski, ekipa Kaczyńskiego produkowała całkiem sporo narracji i argumentów, przemawiających za koniecznością zmian. I ja wiem, że PiS jest znany z tego, że potrafi bardzo szybko robić zwroty o 180 stopni, ale to nie powód, żeby im tego nie przypominać, bo już raz im się udało w 2015 roku przekonać całe mnóstwo ludzi, że oni nie są już tym starym PiSem z 2007. Kronikarski obowiązek każe wspomnieć, że trochę racji mieli, bo byli znacznie gorsi, ale to już szczegół. 

No dobrze, skoro temat rozbiegowo-wspominkowy mamy już za sobą, to teraz można przejść do innego. Takiego, który bardzo, ale to bardzo uwiera Koalicję Obywatelską. Chodzi, rzecz jasna, o sytuację w Szpitalu Południowym (uwaga natury ogólnej, ten kawałek tekstu będzie dotyczył kwestii finansowych – do tych, od których dzisiaj (pisałem ten kawałek Przeglądu 24-06-2026) wybuchł internet, odniosę się w drugiej kolejności. 


Na moment odłóżmy na bok kwestie etyczne. Odłożywszy je na bok, ja jestem w stanie zrozumieć to, że pewni ludzie są cwaniakami, którzy gdy tylko będą mieli taką możliwość – będą na ten przykład, eufemizując, „się dorabiać”. No po prostu niektórzy tak mają. Ale żeby będąc cwaniakiem nie wpaść na to, że jak się jest radnym, to się rok rocznie składa oświadczenia majątkowe i ktoś może do nich zajrzeć, to już trzeba być byłym radnym Koalicji Obywatelskiej. Co roku po internetach śmigają screeny oświadczeń majątkowych różnych polityków (i to niezależnie od barw partyjnych). Tym samym prawdopodobieństwo, że ktoś na to zwróci uwagę po publikacji oświadczeń majątkowych wynosiło równe 1. 


No, a jak już ludzie tam zajrzeli, to się potem okazało, że (były już) radny miał najprawdopodobniej dar bi (a kto wie czy nawet nie tri) lokacji. Gdy o wszystkim zrobiło się głośno, pan Kacprzyk, bo to o niego tu przecież chodzi, zrobił korektę faktur i po tych korektach zwrócił szpitalowi pół miliona złotych, które to pół miliona złotych szpital z kolei zwrócił jemu, bo nie bardzo było wiadomo jak to zaksięgować. Być może ja jestem w jakiś sposób uprzedzony do całej tej sprawy, ale wydaje mi się, że sam fakt zwrócenia tej kasy (tzn. próba jej zwrócenia) jest praktycznie równoznaczny z przyznaniem się do winy. Aczkolwiek różnie to bywa, bo Ryszard Czarnecki, który zwrócił PE część pieniędzy, które dostał w ramach niesłusznie naliczonych kilometrówek, uznał, że to w sumie zamyka sprawę, więc może były radny wyszedł z tego samego założenia. 


Bardzo szybko okazało się, że pieniądze są jedną płaszczyzną tej afery. Drugą płaszczyzną było to, że w jednym ze szpitali, w których pracował były już radny na SOR, przyjmowano w trybie przyśpieszonym ludzi powiązanych z obozem władzy. Mieli nawet osobny pokój, w którym mogli siedzieć sobie grzecznie i nie oddychać tym samym powietrzem, co plebejusze. 

Na pierwszy rzut oka mamy do czynienia z raczej jednoznaczną sytuacją, ale okazuje się, że zdaniem pewnego wiekowego lekarza, w całej tej sprawie z pokojem VIP nie było nic zdrożnego, bo przecież jeżeli ktoś płaci wyższe składki, to powinien mieć lepszą „obsługę”. Per analogiam, ten kto płaci wyższe podatki powinien jeździć lepszymi drogami albo oddychać lepszym powietrzem. Gwoli ścisłości rodzaj argumentacji: „płacę wincyj, więc powinienem mieć przynajmniej jednoosobowy pokój w szpitalu” jest mi znany tak, więc nie byłem tym jakoś specjalnie zaskoczony. 


Gdyby nie kontekst, całkiem zabawne byłoby to, że najgłośniej w sprawie wyjątkowego traktowania przez OZ ludzi władzy krzyczą członkowie Zjednoczonej Prawicy, która przez 8 lat swoich rządów traktowała praktycznie całe państwo jak prywatny folwark. No, ale skoro swego czasu PSL mógł protestować przeciwko nepotyzmowi, to PiS może dzisiaj protestować przeciwko takim nadużyciom władzy. 

Odpryskiem sprawy warszawskiej był przypadek posłanki KO, Małgorzaty Pępek, która na badanie, na które plebejusze muszą czekać dwa lata,  czekała jedynie trzy tygodnie (no, ale może po prostu była promocja jakaś, nie wiem, nie znam się). Ponieważ ktoś w szpitalu się zorientował, że posłanka została potraktowana w sposób „specjalny” wysłał jej pismo, w którym stało, że nie da rady tego rozliczyć z NFZ. Posłanka następnie wystosowała kilka interpelacji, w których krytykowała szpital. 


Gdy o całej sprawie dowiedział się Kanał Zero i skontaktował się z posłanką, posłanka stwierdziła, że ona to tak w ogóle żałuje, że tego sobie nie ogarnęła prywatnie, bo same problemy. Gdybym był złośliwy (a jak wiecie, nie jestem) to pewnie bym w tym miejscu napisał coś w rodzaju: też mi się wydaje, że posłanka mogła ogarnąć to prywatnie, szczególnie w kontekście tego, że według jej oświadczenia majątkowego za rok 2025 miała ponad ćwierć miliona oszczędności w gotówce. 

O tym, w jaki sposób elity polityczne w naszym kraju myślą o państwie świadczy to, że politycy PARTII RZĄDZĄCYCH zdając sobie doskonale sprawę z tego, że w OZ brakuje pieniędzy (a przez to robią się kolejki do badań, specjalistów/etc.) zamiast spróbować coś z tym zrobić po to, żeby wszystkim nam było lepiej, skupiają się na tym, żeby lepiej było tylko im. I znowuż, zapewne niektórzy ludzie tak mają i nie powinienem się temu dziwić. Niemniej jednak, jeżeli popatrzymy na to przez pryzmat pragmatyzmu politycznego, to bramka nr 1 (poprawienie sytuacji tak, żeby wszyscy na tym skorzystali) byłaby kampanijnym samograjem. Z drugiej zaś strony, gdy ten czy owy zostanie złapany na tym, że się wcina w kolejkę (albo zamykają pół szpitala, żeby komuś innemu zrobić zabieg), to jego partia polityczna na tym jednakowoż nie zyskuje. 


No ale musimy pamiętać, że żyjemy w kraju, w którym od pierdyliona lat tłumaczy się obywatelom, że podatki są karą dla zaradnych, a pieniędzy na to, czy owo by wystarczyło bezproblemowo, gdyby nie to, że „administracja je przeżera”. Jeżeli ktoś jest ciekawy jak to wygląda w innych krajach, to polecam zestawienie wydatków na OZ w Niemczech z naszymi. No i jak się w takim kraju żyje, to nie można powiedzieć: ok, sytuację w OZ można poprawić, ale potrzeba na to pieniędzy, bo po tylu latach urawniłowki taka deklaracja jest praktycznie równoznaczna z politycznym samobójstwem.

Za to można opowiadać bzdury o tym, że jak obniży się podatki, to państwo na tym w sumie nawet zyska i nadal być uznawanym za eksperta od finansów, no ale znowuż, to tylko dygresja. Nawiasem mówiąc, po tej aferze można być pewnym, że gdyby ktoś podniósł argument o podniesieniu nakładów na OZ, to pewnie by się dowiedział, że pieniędzy w OZ brakuje dlatego, że cwaniaki kradną/etc. 


No dobrze, ponieważ ta konkretna warstwa tektoniczna Przeglądu zmierza ku końcowi trzeba się zająć czymś jeszcze. Tym czymś jest fakt, że we wtorek (23-06-2026) sygnalista dr Emil Jędrzejewski w programie w Kanale Zero powiedział, że w Szpitalu Południowym giną ludzie i że wszyscy w tym szpitalu o tym wiedzą. 


Przyznam szczerze, że choć wiedziałem co chce napisać, to jednak spędziłem parę długich chwil wpatrując się w migający na ekranie kursor. Bo ja to widzę w ten sposób, że nie miałbym absolutnie żadnych problemów z uwierzeniem w to, że w szpitalu zmarł pacjent i ktoś kogoś z tego tytułu kryje. Tyle, że pan doktor Jędrzejewski prócz jednej bomby, zdetonował również drugą i powiedział, że o tym wie cały szpital. Jak wspomniałem przed momentem w to, że parę osób mogłoby kogoś kryć w przypadku zgonu pacjenta jestem w stanie bezproblemowo uwierzyć. Jednakowoż mam spore problemy z uwierzeniem w to, że ofiar było więcej, cały szpital wiedział (ok, wiem, że to jest tylko taka wypowiedź i nie chodziło o to, że dosłownie każdy pracownik był tego świadomy) i absolutnie nikt się nie „wysypał”. 

Nikt nie złożył anonimowego zawiadomienia do prokuratury/na policję (uwaga po raz drugi odpalam capslocka) ALBO DO MEDIÓW? Nikt nie został sygnalistą. Ktoś może powiedzieć: no hola, a dr Emil? No dobrze, ale nieśmiało przypominam, że ów o tym opowiedział dopiero wtedy, gdy o szpitalu zrobiło się głośno ze względu na lekarza milionera. Mam rozumieć, że w szpitalu panowała tak silna omerta, że nawet szeregowi pracownicy (ci którzy wiedzieli) doszli do wniosku, że w razie czego pójdą na dno wraz z okrętem? A może się bali? No litości, jeżeli, jak twierdzi Jędrzejewski o tym, co się tam dzieje, wiedziała kupa ludzi (i była to wina jednego człowieka), to po anonimowym doniesieniu praktycznie nie byłoby możliwości ustalenia kto to zrobił. 


Poza tym jest jeszcze jedna kwestia, która trochę mi nie daje spokoju. Otóż, Stanowskiego powiedział, że dr Jędrzejewski miał go zapytać o to, czy zdaniem Stanowskiego rodzina doktora będzie bezpieczna. Czyli cała sprawa ma wyglądać tak, że sygnalista boi się o bezpieczeństwo swojej rodziny, ale ten sam sygnalista zamiast np. spróbować powiadomić służby (służby, a nie Trzaskowskiego, na litość nieistniejącego bytu transcendentnego) albo zadbać o to, żeby informacji, które przekazuje mediom, nie można było łatwo z nim powiązać – siada przed kamerami i opowiada o całej sprawie. Potem zaś oznajmia (poprzez Stanowskiego), że z żadnymi mediami już nie będzie rozmawiał. Na końcu zaś, nie odpowiada na pytania prokuratury. 

I ja wiem, że miało tam chodzić o to, że nie miał ze sobą pełnomocnika, ale znowuż, wydaje mi się, że pierwszą rzeczą, którą zrobiłby sygnalista mający informacje tej wagi, byłoby pogadanie z jakimś papugiem o tym „jak się z tego wszystkiego wykręcić” i generalnie miałby jakiegoś papuga ogarniętego właśnie na wypadek rozmowy z prokuraturą albo policją. Jak na mój gust bardziej tu chodziło o uniknięcie kłopotów z tytułu artykułu 233 Kk. Gdyby nie kontekst, zabawnym mogłoby być to, że może się zdarzyć, że Stanowski właśnie trafił na własną Natalię Janoszek. 


EDIT już po napisaniu powyższego kawałka Przeglądu okazało się, że prokuratura od maja 2026 prowadzi śledztwo w sprawie nieprawidłowości w prosektorium w Szpitalu Południowym. Co prawda prokuratura oświadczyła, że przypadki, które analizują nie mają nic wspólnego z tym, o czym mówił dr Jędrzejewski, ale prawicowy komentariat wie lepiej i już widziałem komentarze w rodzaju (uwaga będzie capslock ze względu na wagę problemu!) SKORO TO BYŁO 20 OSÓB W JEDNYM SZPITALU W WARSZAWIE TO POMYŚLCIE ILE TAKICH PRZYPADKÓW BYŁO W CAŁEJ POLSCE. 


UWAGA! Artykuł sponsorowany przez Suwerena!

https://patronite.pl/Piknik-na-skraju-g%C5%82upoty

Kolejnym tematem, o którym ostatnio było głośno to coś, co trochę przypomina skecz Monty Pythona o „głupich krokach”. Tyle, że w tym przypadku chodzi o głupie kroki natury dyplomatycznej. Jak się pewnie domyślacie chodzi o gigantyczne spięcie dyplomatyczne na linii Polska-Ukraina. Największym absurdem jest w tym przypadku to, że wszyscy zaangażowani w ten konkretny konflikt powinni „wiedzieć lepiej”. 


Zaczęło się od tego, że prezydent Zeleński nazwał jedną jednostkę imieniem „bohaterów UPA”. W tym miejscu pora na kolejną dygresję. Ukraińskie władze muszą mieć swoich osintowców, zaś ukraińscy osintowcy (dla niezorientowanych OSINT: Open Source Intelligence, czyli po polskiemu „biały wywiad”) muszą wiedzieć, jakie w Polsce panują nastroje. Muszą również wiedzieć o tym, jakie narracje skrajna prawica produkowała od początku konfliktu („UPAina” „Upainizacja”/etc.). Musieli też wiedzieć czym skrajna prawica nas straszy (drugim Wołyniem/etc.). W kontekście powyższego nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego nikt na żadnym etapie tej całej sprawy nie zaciągnął hamulca ręcznego i nie powiedział „słuchajcie, to chyba nie jest najlepszy pomysł i będzie z tego przypał”. 

Wiadomym było, że polskie władze będą musiały na to w jakiś sposób zareagować. Można było to spróbować ogarnąć jakoś zakulisowo i po prostu dać do zrozumienia stronie ukraińskiej, że co prawda mogą sobie wybierać swoich bohaterów (tak przynajmniej twierdził kilka lat temu zawiadowca IPN [nie zgadniecie czym się teraz zajmuje]), ale my tu mamy problem, bo ruska propaganda się nam rozlała po infosferze i generalnie nastroje są takie, a nie inne. Można było również zakulisowo dać znać stronie Ukraińskiej, że trochę to jednak „not cool”. 


No ale można było również zagrozić odebraniem Zeleńskiemu Orderu Orła Białego. O ile mnie pamięć nie myli, chyba nikt wprost nie powiedział „albo zmienisz nazwę, albo Ci odbierzemy ten order”, ale samo opóźnienie ze strony Batyra mocno to sugeruje. Jeżeli ktoś obserwował dotychczasowe działania Zełeńskiego, to taki ktoś na pewno zauważył, że nie jest to osoba, która „łatwo poddaje się presji”. 

Nazwy nie zmieniono, a order odebrano. Ponieważ prezydent Ukrainy zareagował tak, że po prostu odesłał ten, order nasza prawica, która bardzo kocha Ukrainę, zaczęła się domagać zwrotu sprzętu wojskowego, który daliśmy Ukrainie. Potem sprawa eskalowała, bo ordery zwrócili wcześniejsi ukraińscy prezydenci. Warto wspomnieć o tym, że fanpejdże prawicowych polityków zawalone były czymś w rodzaju „dej serduszko, jeżeli uważasz, że Karol Nawrocki dobrze zrobił”. Następnie okazało się, że Konferencja Odbudowy Ukrainy z racji tego ile osób oznajmiło, że na nią nie przyjedzie, niemalże zmieniła się w „Libację na skwerku”. 


Chciałbym w tym miejscu wspomnieć również o tym, że człowiek, którego całkiem sporo dziennikarzy (i nie tylko) uważa za genialnego stratega (aka Jarosław Kaczyński) tak bardzo chciał zaistnieć, że oznajmił, że on też odda Ukrainie order, który kiedyś dostał od Zełeńskiego. Do pełni szczęścia brakowało jedynie tego, żeby powiedział, że gdy był w Kijowie w 2022 to co prawda zjadł tam posiłek, ale potem dostał biegunki. 

A najgorsze jest to, że póki co, żadna ze stron nie próbuje, no nie wiem, DEESKALOWAĆ?  Nie rozumiem jaki był masterplan prezydenta Ukrainy. Rozumiem natomiast jaki jest masterplan PiSu, który najpierw nie potrafił walczyć z rosyjskim dezinfo i ze szczuciem na Ukraińców, a potem się do tego po prostu przyłączył, bo PiSowcy widzą, że to trenduje w soszjalach. To, że jedynym państwem, które bardzo cieszą każde spięcia na linii Polska – Ukraina jest Rosja, jakoś im umyka. A może i nie umyka, bo przecież administracja Trumpa wysyłała wcześniej od cholery sygnałów, że w sumie to z Rosją można by dokonać resetu (teraz akurat jest inaczej, ale Trumpiści specjalnie stali w uczuciach nie są). Ponieważ zaś Zjednoczona Prawica na żaden temat nie ma zdania, które nie zgadzałoby się ze zdaniem administracji Trumpa, to różnie może być. 


Jakiś czas temu Karol Nawrocki chciał, żeby w Polsce przeprowadzono referendum. Pytanie referendalne było tak skonstruowane, że student pierwszego (w porywach trzeciego) roku socjologii zostałby wyśmiany przez prowadzącego ćwiczenia za ułożenie niejednoznacznego gniota o sugerującej („prawidłową” odpowiedź) treści. Senat mu ten pomysł utrącił (czego niestety nie zrobił wtedy, gdy Komorowski sobie wymyślił, że może jak rozpisze referendum, bo nie przegra wyborów prezydenckich). 

PiSowcy tedy zaczęli lamentować, że ta władza jest zła i że w ogóle się nie przejmuje tym, co mają do powiedzenia Polacy. Ci sami PiSowcy, którzy wytarli sobie wiadomą część ciała prawie bańką podpisów pod wnioskiem o rozpisanie referendum w sprawie likwidacji gimnazjów. Tenże sam PiS, który chwalił Andrzeja Dudę (jeszcze kandydata na prezydenta) za to, że ten powiedział, że referenda są ważne i że gdy zbierze się milion podpisów, to referendum powinno być obligatoryjne. No ale z drugiej strony – 910 tysięcy podpisów to nie milion, więc może PiS miał rację... 


A, byłbym zapomniał o tym, że USA prowadziło wojnę z Iranem i tak bardzo ją wygrało, że póki co wszystko wskazuje na to, że Iran dostanie między innymi 300 miliardów dolarów, a USA nie osiągnęło żadnego ze swoich celów. MAGA na pełnej, nieprawdaż? Gwoli ścisłości, jedna z pociech Trumpa chwaliła swojego papę za to, że dzięki jego działaniom cena paliwa w USA spada. O tym, że nawet po spadkach jest wyższa, niż ta „przedwojenna”, rzecz jasna pociecha Trumpowa zapomniała wspomnieć. 

No dobrze, wróćmy do tematyki referendalnej. Otóż, w przysłowiowym międzyczasie w Krakowie odbyło się referendum, w trakcie którego odwołano prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Nie będę się tu rozpisywał na temat przyczyn, dla których go odwołano, bo w Krakowie ostatni raz mieszkałem w trakcie studiów, a od tamtej pory minęło sporo czasu i nie orientuje się w tamtejszej polityce tak dobrze, jak orientowałem się kiedyś. Niemniej jednak nie będzie przesadą gdy napiszę, że Miszalski został odwołany dlatego, że wkurzył zbyt dużo osób. 


W Jednostkach Samorządu Terytorialnego sprawa jest raczej prosta: jeżeli jesteś lubianym włodarzem, to żadne referendum ci niestraszne. Bo tak się jakoś składa, że gdy się wybiera włodarza, to głosuje się bardziej na osobę, niż na partię polityczną (o ile dana osoba stratuje z list jakiejś partii, a nie ze swojego własnego komitetu). Znamienne było to, że PiS, który dwukrotnie zdobył samodzielną większość parlamentarną w wyborach do Sejmu, nie potrafił znaleźć na tyle ogarniętych kandydatów, żeby przełamać dominację KO w dużych miastach. Gwoli ścisłości, poprzez „ogarniętego” kandydata rozumiem takiego, którego ludzie będą po prostu lubić, a nie głosować na niego ze względu na to, że inni kandydaci zostaną zmieleni przez czarny PR/etc. 

No więc, Miszalski został odwołany. Co to teraz w Krakowie będzie? Ano kolejne wybory, w których niebagatelną rolę odegra Łukasz Gibała. Jak napisałem przed momentem, już od dawna nie mieszkam w Krakowie, ale gdy tam mieszkałem i studiowałem, mogłem sobie poobserwować działania tego jegomościa. Może inaczej to ujmę: to nie tak, że ja się mu jakoś specjalnie przyglądałem, po prostu jegomość się bardzo chętnie udzielał publicznie, a jego podobizny potrafiły się pojawiać w bardzo wielu miejscach w dość, ahem „nieoczekiwanych kontekstach”. 


Przykładowo w 2011 (wcale nie był to rok wyborczy) w Krakowie zorganizowano duże badania pt. „Kierunek Kraków”, w trakcie których pytano Krakowian o różne sprawy związane, nie zgadniecie z którym miastem. Zupełnym przypadkiem, na outdoorze promującym tę akcję znajdowała się podobizna Łukasza Gibały, który, również zupełnym przypadkiem, sfinansował tę cała akcję. Kolejny przypadek polegał na tym, że trochę was okłamałem, bo 2011 to jednak był rok wyborczy i co prawda Łukasz Gibała twierdził, że jego akcja nie ma nic wspólnego z wyborami, to jednak PKW miała inne zdanie na ten temat i Gibała musiał swoje billboardy pościągać.   

Dwa lata później trafiłem zupełnym przypadkiem na artykuło-wpis-na-blogu Łukasza Gibały, który nosił tytuł „Usuńmy socjalizm z Kodeksu Pracy”, w którym to artykule autor tłumaczył, że powinno się wywalić z wyżej wymienionego kodeksu przedemerytalny okres ochronny i że jeżeli to zrobimy, to ludzie w wieku przedemerytalnym na tym tylko i wyłącznie skorzystają. Kronikarski obowiązek każe wspomnieć o tym, że gdy tworzył to wiekopomne dzieło był członkiem zarządu Twojego Ruchu (aka Ruch Poparcia Palikota 2.0). 


Następnie zapragnął być prezydentem Krakowa i trzy razy z rzędu startował w wyborach na urząd prezia w tymże mieście (za trzecim razem prawie mu się udało). W 2016 usiłował zorganizować referendum, żeby odwołać Majchrowskiego, ale nie pykło (był problem z podpisami, tzn. niby się mu udało zebrać, ale okazało się, że z 87 tysięcy zebranych podpisów prawie 39 tysięcy było nieprawidłowych). Kampania referendalna kosztowała go wtedy prawie 800 tysięcy złotych, ale jak sam potem powiedział, nie żałuje wydania tych pieniędzy. Dla porównania, akcja „kierunek Kraków” kosztowała jakieś 400 tysięcy.  

I znowuż, mieszkańcem Krakowa nie jestem i może patrzę na to jakoś nie tak jak trzeba, albo może jestem uprzedzony do „walczącego z socjalizmem w Kodeksie Pracy” jegomościa, ale jak na mój gust wygląda to trochę tak, jak gdyby ktoś, kto ma bardzo dużo pieniędzy bardzo chciał zostać prezydentem i bardzo prawdopodobnym jest scenariusz, w którym za czwartym razem mu się to uda. Można by rzec, że impossible is nothing (o ile kogoś, rzecz jasna, stać). 


Pamiętacie tego kolegę, który był skrajnym przypadkiem edgelorda, ale mimo tego miał całkiem spore grono fanów, którzy tłumaczyli, że no może i czasami przegina, ale przynajmniej nie bawi się w poprawność polityczną? Co ciekawe, za każdym razem gdy koledze zdarzyło się przegiąć do tego stopnia, że nawet część fanów zwracała uwagę na to, że jednak trochę niefajnie się zachował, kolega odpowiadał, że on tak wcale nie myśli i że to tylko taka metafora i pastisz. Ten kolega ma teraz najbardziej zasięgową telewizję internetową i nazywa się Krzysztof Stanowski. 

Chodzi mi, rzecz jasna o jego (wybaczcie eufemizm) wyrzyg pod adresem urzędniczki skarbowej, która nałożyła na pizzerię mandat za złą stawkę VAT na pizzę z krewetkami. Znamienne jest to, że erupcja pastiszu i metafory została wyprodukowana pod adresem urzędniczki, a nie pod adresem ustawodawcy, który wprowadził egzekwowany przez nią przepis. No ale to chyba nie powinno nikogo dziwić, bo to wszak Krzysztof „może i ten PiS to coś kiedyś zrobił, ale ja nie wiem, nie znam się, zarobiony jestem, ale KO i jej koalicjanci to teraz już srogo przeginają” Stanowski, a przepis, o który poszło, został wprowadzony w 2020 roku (o ile mnie pamięć nie myli). 


Ponieważ to był ten przypadek, w którym koleg, a przepraszam Krzysztof Stanowski przegiął i musiał się tłumaczyć ze swoich słów (nie będę ich cytował, bo i tak wszyscy wiedzą, o które słowa chodzi), a przepraszam, z pastiszu i metafory. Wydaje mi się, aczkolwiek nie mam pewności, bo specjalistą ds. Stanowskości nie jestem, że pan Krzysztof doszedł do wniosku, że w odbiorze społecznym ten przypadek jest taki sam, jak ten sprzed ładnych paru lat, kiedy to dwie urzędniczki najpierw wyprosiły od typa z warsztatu wymianę żarówki, a potem dały mu mandat za brak paragonu. No ale nie pykło, więc trzeba było zagrać kartę „pastisz i metafora”. 
 

Natomiast w sytuacjach, w których metoda na pastisz i metaforę nie działa, zawsze można się tłumaczyć gapiostwem. Tak tłumaczył się żołnierz, uniewinniony przez sąd za strzelanie na granicy. Tzn. nie tłumaczył się ze strzelania (bo sąd uznał, że żołnierz miał prawo zrobić to, co zrobił), ale z tego, że do sądu założył koszulę kapeli „honor” (celowo napisałem to małą literą), która to kapela miała z honorem tyle wspólnego, ile Prawo i Sprawiedliwość z prawem i sprawiedliwością, a Koalicja Obywatelska z... i już chyba wiecie, w którą stronę to zmierza.   


Co się zaś tyczy samej koszulki, to okazało się (dzięki Kanałowi Zero), że ów żołnierz ją kiedyś dostał w prezencie, wrzucił do szafy i potem szybko założył idąc do sądu, nie zwracając uwagi na to, co tam jest. Przykro mi, ale bullshitometr wywaliło u mnie z hukiem eksplodującej ruskiej rafinerii. A, byłbym zapomniał, pan żołnierz dodał również, że jeżeli ktoś się poczuł urażony, to on jest gotów przeprosić. Niestety nie możemy jeszcze zatrzymać karuzeli śmiechu, bo wyszło na to, że redaktorka Joanna Pinkwart, która przeprowadzała wywiad z tym żołnierzem, chyba mu uwierzyła (albo udawała, że uwierzyła, ale w sumie to na jedno wychodzi). 

No dobrze, ale czemu tak właściwie ja nie wierzę temu biednemu żołnierzowi? Po pierwsze dlatego, że jakoś mi się nie chce wierzyć, żeby założył jakąś randomową koszulkę idąc do sądu. No bo tak się składa, że fotki w tej koszulce nie cyknięto mu gdy szedł w podartych dresach i klapkach ze śmieciami. Po drugie mamy uwierzyć w to, że dostał tę koszulkę od jakichś zupełnie przypadkowych ludzi i on zupełnie nie wiedział co na niej jest nadrukowane? Po trzecie: po prostu wrzucił ją do szafy i gdy ją założył przed wyjściem do sądu nie przyszło mu do głowy sprawdzić, co to w ogóle za nadruk. Po czwarte, nawet Stanowski miał bekę z tego tłumaczenia. NAWET ON. Moim skromnym zdaniem pan żołnierz dostał tą nieprzypadkową koszulkę od bardzo nieprzypadkowych ludzi i przypadkiem również nie było to, że założył ją do sądu.  

Jeżeli zaś chodzi o przypadki, to trochę podobnie było z Bąkiewiczem, który patrolując granicę skręcił nie tam, gdzie trzeba i chwilę później razem z funflami usiłował postawić krzyż (który też miał przy sobie przypadkiem), w zupełnie przypadkowym miejscu. Dobra, bo już mnie te przypadki męczą, więc ad meritum. Bąkiewicz wraz z ziomeczkami bardzo chciał zrobić event, ale chyba nie do końca przekalkulował sobie to, że niemiecka policja jednak trochę inaczej ogarnia pewne tematy niż Polska (która Bąkiewiczowi pozwoliła na bardzo wiele). 

O ile przekonany jestem o tym, że Bąkiewicz chciał sprowokować niemiecką policję, żeby go poszarpali, to chyba jednak nie liczył się z tym, że zostanie profesjonalnie zglebowany i zawinięty. Może inaczej to ujmę, są ziomeczki, które lubią się bić z policją i nie przeszkadza im to, że czasami to oni dostają po mordzie. Bąkiewicz takim ziomeczkiem nie jest. 

Rzecz jasna, PiS potem usiłował budować spin, że „złe Niemce prześladujo Polakuf” i gdzie jest MSZ, ale cała ta sprawa rezonowała kiepsko nawet po prawej stronie (a u normików reakcją przeważnie była beka). Co się zaś tyczy samego eventu, to to jest coś, co po angielsku można by było nazwać „weaponized faith” (nie wiem jak to przetłumaczyć na polski). W telegraficznym skrócie chodzi o to, że ktoś np. robi spęd modlitewny w celu zablokowania czegoś, co mu się nie podoba i gdy modlitewny spęd jest przepędzany (no bo coś przecież blokuje), to podnosi się lament, że ONI SIĘ TYLKO MODLĄ. 

Z Bąkiewiczem jest podobnie, bo on przecież chciał TYLKO POSTAWIĆ KRZYŻ. Co prawda nie miał na to żadnej zgody (i został o tym poinformowany przez policję niemiecką, ale kogo to w ogóle obchodzi). Jestem autentycznie ciekaw, jak zareagowałaby krzyż-prawica, gdyby ktoś użył jej własnych czarów przeciwko niej i na ten przykład zaczął stawiać krzyże przed drzwiami biur poselskich prawicowych polityków. Albo gdyby ktoś modląc się utrudniał im organizowanie ich własnych eventów. Zapewne bardzo szybko dowiedzielibyśmy się tego, że jest to instrumentalne traktowanie wiary i jak tak w ogóle można i że to skandal. Sekundę później wypowiedziałby się w tej sprawie polski Kościół i dowiedzielibyśmy się, że oni sobie nie życzą tego, żeby ktoś tak traktował krzyż. 


I tym, nie wiadomo jakim akcentem kończę powyższy Przegląd. 

Źródła:

https://wiadomosci.wp.pl/kaczynski-i-nawrocki-chca-nowego-ustroju-znamy-wstepny-plan-7186760627538528a

https://wiadomosci.gazeta.pl/polityka/7,198012,32754737,nawrocki-proponuje-system-prezydencki-niemal-polowa-polakow.html

https://wiadomosci.wp.pl/pis-wprowadzi-w-polsce-system-kanclerski-musimy-zdecydowac-czy-chcemy-miec-silnego-premiera-6027385888732289a

https://trojka.polskieradio.pl/artykul/1608542,jaroslaw-kaczynski-i-andrzej-duda-w-konflikcie

https://wiadomosci.onet.pl/kraj/eksperci-radza-pis-lepszy-bylby-system-kanclerski/kld2s88

https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/sondaz-ibris-dla-onetu-poparcie-dla-partii-politycznych-w-czerwcu-2018-roku/448gsy4

https://www.pap.pl/aktualnosci/news%2C1303036%2Csondaz-pis-z-ponad-50-procentowym-poparciem.html

https://tvn24.pl/polska/pis-za-superprezydentem-nowy-projekt-konstytucji-ra121974-ls3578526

https://tvn24.pl/polska/kaczynski-wygrywa-sondaz-prezydencki-ra124860-ls3579698

https://zero.pl/news/ujawniamy-jak-pracowal-28-letni-lekarz-milioner-sprawa-dawida-kacprzyka

https://oko.press/na-zywo/na-zywo-relacja/lekarz-milioner-stworzyl-salonik-vip-dla-politykow

https://www.rynekzdrowia.pl/Prawo/Ruch-Kacprzyka-po-zwolnieniu-Zwrocil-szpitalowi-500-tys-zlotych,285597,2.html

https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-kacprzyk-nie-oddal-pieniedzy-szpitalowi-srodki-zostaly-zwroc,nId,23503862

https://wpolityce.pl/polityka/705488-doniesienia-gw-ws-czarneckiego-prezes-pis-komentuje

https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-trzy-tygodnie-zamiast-dwoch-lat-poslanka-ko-ominela-kolejke,nId,23503570

Oświadczenie majątkowe pani posłanki Pępek:

https://orka.sejm.gov.pl/osw10.nsf/0/A21C34BE03FB700BC1258DE80044A107/%24File/OSW103_287.pdf

https://polskieradio24.pl/polska/afera-w-szpitalu-poludniowym-wszystko-co-wiemy-do-tej-pory

https://www.rynekzdrowia.pl/Finanse-i-zarzadzanie/Caly-zarzad-odwolany-Stery-Szpitala-Poludniowego-przejmie-ekspertka-od-audytow,285614,1.html

https://dorzeczy.pl/opinie/905791/stanowski-gdy-wylaczono-kamery-jedrzejewski-zadal-jedno-pytanie.html

https://tvn24.pl/swiat/jednostka-wojskowa-imienia-bohaterow-upa-msz-ukrainy-zabralo-glos-st9073716

https://dorzeczy.pl/kraj/905287/nawrocki-odebral-zelenskiemu-order-orla-bialego-leskiewicz-ujawnia-kulisy.html

https://www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-bol-nie-powinien-oslepiac-byli-prezydenci-ukrainy-oddaja-ord,nId,8091000

https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-kaczynski-zwroci-order-ukraincom-wyraz-lojalnosci,nId,23505045

https://www.rmf24.pl/fakty/polityka/news-nawrocki-nie-odpuszcza-bedzie-drugi-wniosek-o-referendum,nId,8087416

https://dzieje.pl/edukacja/sejm-przeciw-uchwale-o-referendum-ws-reformy-systemu-oswiaty

https://samorzad.pap.pl/kategoria/aktualnosci/aleksander-miszalski-odwolany-z-urzedu-prezydenta-miasta-krakowa-rada-zostaje

https://wyborcza.pl/7,75398,9962499,posel-gibala-sciaga-billboardy-a-pis-zawiesza-swoje.html

Jeżeli ktoś ma mocne nerwy, to niech przeczyta ten onetowy „wywiad” z Gibałą, ja nie dałem rady:

https://wiadomosci.onet.pl/krakow/kierunek-krakow-pierwsze-wnioski-lukasza-gibaly/ew63xwy

https://blogi.natemat.pl/85919,usunmy-socjalizm-z-kodeksu-pracy

https://samorzad.pap.pl/kategoria/wybory/krakow-bez-zmian-40-tys-blednych-podpisow-pod-wnioskiem-o-referendum

https://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,20958910,lukasz-gibala-wydal-778-tys-zl-na-kampanie-ws-odwolania-prezydenta.html

https://lublin.wyborcza.pl/lublin/7,48724,32821546,zolnierz-przyszedl-do-sadu-w-koszulce-neonazistowskiego-zespolu.html

https://www.donald.pl/artykuly/ofHFZ5vk/uniewinniony-zolnierz-tlumaczy-ze-koszulke-zalozyl-pierwsza-lepsza-ma-ukrainskie-korzenie-a-imigranci-byli-zadowolenihttps://x.com/jpinkwart/status/2060104934633132111

https://www.dw.com/pl/skandal-w-berlinie-z-b%C4%85kiewiczem-to-m%C3%B3wi-policja/a-77585455


poniedziałek, 16 marca 2026

Hejterski Przegląd Cykliczny #138

Trochę minęło od ostatniego Przeglądu, tak więc trzeba będzie mocno przekrojowo ostatnich parę miesięcy potraktować. Gdyby twórcy serii Command & Conquer dopiero teraz zaczynali przygodę z tworzeniem gier, to najprawdopodobniej ich drugi kultowy cykl miałby podtytuł „Orange Alert”. Tym samym, jak się pewnie domyślacie, zaczniemy ten Przegląd od Trumpa i jego działań. 


Jak już pewnie wiecie, Trumpiści razem z Izraelem zaatakowali Iran (w momencie, w którym piszę te słowa, Zjednoczone Emiraty Arabskie wykonały atak odwetowy na Iran, ale zarzekają się, że do wojny nie zamierzają się przyłączać). Rzecz jasna, z racji tego, że USA ma taką, a nie inną technologię wojskową (a Izrael ma swoją po USA) jest to starcie mocno jednostronne (z pewnymi wyjątkami, o których za moment będzie). 


Zaczęło się w sumie od tego, że przy pomocy nalotów i ostrzału rakietowego zabito Ayatollaha Chamenei i praktycznie całą wierchuszkę irańskiego reżimu. Tak, wiem, było to nieco bardziej złożone, bo równolegle wypracowywano sobie bezwzględną przewagę w powietrzu, ale najistotniejsza była ta wierchuszka. Czemu? Ano temu, że ludzie zawiadujący największym mocarstwem na naszej planecie czerpią swoją wiedzę z niezbyt mądrych filmów akcji, w których wystarczy, że się zabije tego Największego Złola i jego przydupasów, a potem to już w takim kraju (który wcześniej był ciemiężony przez Złola) to już wszystko będzie git. 


I mniej więcej tego się chyba spodziewano, bo od samego początku Trumpiści nie byli w stanie wyjaśnić jaki tak właściwie jest masterplan tego ataku. Śmiem twierdzić, że Trumpiści spodziewali się tego, że po odstrzeleniu wierchuszki reżimu reszta tegoż reżimu przybiegnie do nich i będzie się chciała z nimi układać (no bo w końcu tak się to właśnie odbyło w Wenezueli, nieprawdaż?).  


A tu się nagle okazało, że jest jak w tym memie z „Trailer Park Boys”: „Powinno wyjść inaczej”. I nie pomógł nawet apel syna obalonego szacha, który wystosował odezwę do armii i narodu irańskiego, że tera już będzie dobrze, bo nadeszła pomoc. Na domiar złego, irański reżim zaczął się odgryzać i, na ten przykład, rozpieprzył amerykanom radar wczesnego ostrzegania (a to nie są tanie rzeczy). To „Powinno wyjść inaczej” osiągnęło już te poziomy, że Stany Zjednoczone chcą kupić od Ukrainy drony do przechwytywania irańskich Szahedów. Mam nadzieję, że gdy już Trumpiści kupią ten sprzęt, to nie zapomną podziękować Ukraińcom. Mam również nadzieję, że w trakcie podziękowań strona je składająca będzie ubrana w garnitury. (Edycja, już po napisaniu tego kawałka okazało się, że Trump dementował te doniesienia, ale zaraz potem zaczął mówić, że USA mają najlepsze drony na świecie i niczego od nikogo nie potrzebują, tak więc możemy być pewni, że armia USA ten temat ogarnia bezpośrednio z Ukrainą, a Trump o tym po prostu nie wiedział). 


Gwoli ścisłości, jestem ostatnią osobą, która płakałaby po szychach irańskiego reżimu, ale jestem tak stary, że pamiętam co było, gdy USA zdmuchnęło inny reżim. O ironio taki, który wcześniej wspierało, gdy tenże reżim (iracki) tłukł się z reżimem irańskim. Tamto zdmuchnięcie bardzo dobrze opisał Thomas E. Ricks w książce pt: „Fiasko. Amerykańska awantura wojenna w Iraku 2003-2005”. Swoją drogą, to jest bardzo ciekawa książka, bo można się z niej dowiedzieć, że to nie jest tak, że w USA nikt nie wiedział czym się może skończyć atak USA na Irak. Owszem, fachowcy wiedzieli czym się to może skończyć i nawet przed tym przestrzegali, ale Czynniki Decyzyjne doszły do wniosku, że w sumie to nie ma się czym przejmować, bo jakoś to będzie. Irakijczycy doświadczyli potem tego „jakośtobędzizmu”, a (w znacznie mniejszym stopniu, tym niemniej) doświadczyła go również Europa (ataki ISIS). Znamienne było to, że prawica bardzo szybko winą za to, co się działo, obarczyła władze europejskich krajów, nie zaś kraj, który do tego doprowadził. 


Czemu o tym wspominam? Ano temu, że Minister Wojny (Hegseth) parę dni temu zapowiedział, że jakby co, to USA się nie będzie poczuwało do przyjmowania uchodźców z Bliskiego Wschodu. Tak więc wicie rozumicie, może i zaczniemy tam konflikt i może i skończy się to falą uchodźców, ale to nie nasza sprawa. Niech się martwią o to inni. Nawiasem mówiąc gdyby nie kontekst (potencjalny kryzys humanitarny) byłoby to całkiem zabawne. Tak się bowiem składa, że administracja, która teraz wydala z siebie takie komunikaty, to ta sama, która wierzy w brednie o Wielkim Zastąpieniu, do którego mają doprowadzać działania „Onych” (globalistów, lewaków/etc.). Pokłady ironii w tej sytuacji są tak olbrzymie, że niebawem administracja Trumpa może zmienić się w gwiazdę neutronową. 


Gwoli ścisłości, nawet Trumpistom nie udało się jeszcze wywalić wszystkich ekspertów ze wszystkich gałęzi administracji i służb, bo (uwaga, będzie capslock) PEWNIE BYŚCIE NIE ZGADLI, ALE TYM RAZEM TEŻ SPECE UPRZEDZALI ADMINISTRACJĘ, ŻE ZMIANA WŁADZY W KRAJU, KTÓRY USA ZAMIERZA ZAATAKOWAĆ WCALE NIE BĘDZIE TAKA PROSTA. Wiemy o tym stąd, że komuś puściły uszczelki i to i owo zostało wycieknięte. 


Trumpachołki zareagowały na to wszystko bardzo ostrą krytyką. Rzecz jasna chodzi o krytykę Donalda Tuska za to, że paliwo na stacjach drożeje. I tu doszło do obiektywnie zabawnego wydarzenia, albowiem na Eloneksie można było zobaczyć grillowanie Tobiasza Bocheńskiego (jeżeli nie interesowaliście się wyborami samorządowymi w Warszawie w 2024, to możecie nie wiedzieć kim ten typ jest) za narzekanie na ceny paliwa- w wykonaniu Roberta Winnickiego, który zachęcił grillowanego do krzyknięcie „Donald Trump” przed dystrybutorem i czekania na samoistne obniżenie się ceny. 


Jaki z tego wszystkiego płynie morał? Ano taki, że nie wiadomo, co się będzie działo na Bliskim Wschodzie. Jedna rzecz, która jest pewna to ta, że Trumpiści zawiadujący USA, puścili się poręczy na tyle spektakularnie, że tego rodzaju atrakcji będziemy mieli w trakcie kadencji Trumpa jeszcze całkiem sporo. Jeżeli mam być szczery, to nie da się również wykluczyć tego, że Trump wpadnie z wizytą gospodarską do jednego z natowskich krajów, albowiem Trumpowi bardzo, ale to bardzo zależy na Grenlandii. W sumie zależało mu na niej już w trakcie pierwszej kadencji, ale teraz zależy mu jeszcze bardziej. Na tyle bardziej, że w pewnym momencie stwierdził, że jeżeli ta Grenlandia nie zostanie mu oddana po dobroci, to nie wyklucza operacji militarnej. 


I nie, wbrew temu co próbuje nam wytłumaczyć uwieszona na Trumpie prawica, nie ma żadnych racjonalnych argumentów przemawiających za tym, żeby tę Grenlandię Trumpowi sprezentować. Jeżeli ktoś uwierzył w narrację „hurr durr musimy, bo jak nie to Rosja, albo Chiny to zajmą”, to ja takiej osobie gratuluje tego, że przeszła do porządku dziennego nad tym, że Trump nie ma zamiaru bronić NATOwskiego sojusznika. Sam Trump zdążył się już przy okazji ataku na Iran pokłócić zarówno z Wielką Brytanią, jak i Hiszpanią. 


Może i Trump kłóci się z sojusznikami, ale za to ma plan rozwalenia Unii Europejskiej. Generalnie mowa tu o odświeżonym pomyśle Bannona z czasów pierwszej kadencji Trumpa, niemniej jednak teraz nie mamy do czynienia z jakimś ziomkiem, który może i ma jakieś kontakty, ale za to nie ma pieniędzy i nie ma wsparcia, więc zakładanie think tanków raczej by mu nie wyszło, bo nie byłoby za co. Teraz zajmuje się tym administracja Trumpistowska, która dysponuje gigantyczną kasą. Mam szczerą nadzieję, że oficjele w Brukseli są świadomi zagrożenia i mają plan działania (albo chociaż plan planu). 


Skoro jesteśmy przy tematach związanych z wojskiem to przejdźmy od razu do programu SAFE (Security Action for Europe). Wydawać by się mogło, że program, dzięki któremu dostaniemy nisko oprocentowaną pożyczkę na rozbudowę „wojskowych” możliwości produkcyjnych to jest taka kwestia, do której nie powinna mieć zastosowania polaryzacja polityczno-społeczna. To coś jak z atomem. Do pewnego momentu było tak, że jak jedna partia rządząca mówiła o atomie, to druga była przeciwko (a potem na odwrót), ale potem się okazało, że w 2022 doszło do przewartościowania w tej kwestii. 


I znowuż, wydawać by się mogło, że skoro do tego przewartościowania doszło w takiej kwestii jak atom, to powinno do niego dojść również w kwestii tak istotnej dla naszego bezpieczeństwa, jak, no nie wiem, wydatki na szeroko pojęte kwestie wojskowe? Do pewnego momentu tak właśnie było, a program SAFE był zachwalany przez Mariusza Błaszczaka, który to Mariusz Błaszczak przestrzegał przed tym, że obecne władze nic nie robią w związku z tym projektem (a inne kraje składają wnioski/etc.) i apelował o to, żeby pieniądze z SAFE zostały w Polsce. 


A potem ktoś przestawił wajchę i okazało się, że program SAFE to niemiecka pułapka na Polskę i w ogóle zadłużanie się na całe pokolenia. Obecny Prezydent RP na jednej z konferencji prasowych opowiadał o tym, że Tusk to się nie martwi, bo on w roku, w którym powinniśmy spłacić do końca ten kredyt to będzie miał 110 lat. Ponieważ Karol Nawrocki identyfikuje się jako historyk, ciekaw jestem, czy słyszał o takim programie jak Lend-Lease. Ciekaw jestem również, czy słyszał o takim polityku jak Winston Churchill. Jeszcze bardziej ciekaw jestem tego, czy wie, że (o ile mnie kalkulacje nie mylą) Churchill w momencie, w którym Wielka Brytania skończyła spłacać Lend-Lease miałby 132 lata. Czy to znaczy, że oddał Wielką Brytanię w Niewolę? Odpowiedź brzmi nie wiem, ale się domyślam. Kronikarski obowiązek każe wspomnieć o tym, że jednym z zabawniejszych epizodów w krytyce SAFE był ten, w ramach którego tłumaczono, że SAFE będzie złe, bo pieniędzy nie będzie w Warszawie i (w domyśle) nie będzie ich można wydawać po uważaniu. Było to o tyle zabawne, że ta krytyka padła ze strony polityków partii, której szef (i jeden z jego byłych podwładnych) dostali azyl na Węgrzech w związku ze swoim niefrasobliwym podejściem do wydatkowania finansów publicznych. 


Przyznam szczerze, że przez jakiś czas się zastanawiałem nad tym, co to się stanęło, że PiS nagle z taką zajadłością zaczął atakować SAFE. Myślałem sobie, że może chodzi o to, że olbrzymie inwestycje w polski przemysł zbrojeniowy mogły by być uznane za sukces obecnego rządu (a tu przecież wybory za pasem). Bramką numer dwa było to, że może po prostu chodzi o polaryzację. Ponieważ „oni” to robią, to my będziemy przeciwni. Za bramką numer trzy kryło się standardowe dla partii Kaczyńskiego szczucie na Unię Europejską. No bo jak się latami tłumaczyło suwerenowi, że oni w tej Brukseli to tylko prostują banany, wmuszają biednej Polsce jakieś elgiebety, rysują kredkami na chodnikach, gdy dochodzi zamachów terrorystycznych i chcą się dogadywać z Rosją – to trudno byłoby wytłumaczyć temu samemu suwerenowi, że nagle ta sama Bruksela chce wpompować olbrzymią kasę we Wschodnią Flankę. 


I tak sobie intensywnie myślałem nad tym, o co może chodzić, aż wreszcie na influencerskich kontach proPiSowskich pewnego dnia pojawiły się wpisy, które sugerują, że może chodzić o nazwyklejszy w świecie lobbying. Czyj? Pozwólcie, że w skrócie opiszę, co się tam pojawiało. Otóż, te konkretne opiniomaty zaczęły tłumaczyć, że SAFE jest zły, bo zamiast kupować Tankowce powietrzne Boeinga (KC-46 Pegasus), które są najlepsiejsze na świecie, to będziemy musieli kupować jakieś badziewie Airbusa (A 330 MRTT). Gdy opiniomatom zaczęto tłumaczyć, że w tym konkretnym przypadku trochę błądzą, bo Boeing jednak jest gorszy, zaczęło się tłumaczenie, że może i kiedyś był, ale teraz wszystko jest z nim w porządku. Po jakichś dwóch tygodniach życie dopisało pointę do tej wymiany zdań, albowiem okazało się, że US Air Force wstrzymały kontrakt na 75 Boeingów z powodu usterek technicznych.  


Pojawiały się nieco bardziej subtelne wpisy kogoś takiego, jak Mariusz Błaszczak, który po ataku USA i Izraela na Iran utyskiwał, że oni tam tym swoim sprzętem robią miazgę, a jak SAFE wejdzie w życie, to nie będziemy mogli kupować tego sprzętu (co jest o tyle debilnym argumentem, że owszem, będziemy go mogli kupować, ale po prostu nie z tych konkretnych środków). Mieliśmy też do czynienia z mniej subtelnymi i np. Małgorzata Wasserman stwierdziła, że program SAFE w takiej formie to afront dla USA. Mieliśmy posłankę Teresę Pamułę, która stwierdziła, że pieniądze z tego programu „pójdą na złom”. Gdyby podobna wypowiedź pod adresem głównie polskiego sprzętu wojskowego padła z ust kogoś z opozycji w latach 2015-2023, to jeszcze w trakcie wyborów prezydenckich 2025 wrzucano by to hasło na billboardy, ale ponieważ powiedział to ktoś z PiSu, to jedyne medium, w którym można było zobaczyć cytat to było (o ironio) „Do Rzeczy”. Mieliśmy mojego ulubieńca, Marka Suskiego, który tłumaczył, że sprzęt wojskowy to tylko od USA, bo to wiadomo, że nowoczesny jest, a ten, która będzie produkowany z SAFE, to nie wiadomo, jaki będzie. Był też generał Wroński (zupełnym przypadkiem wcześniej był w komitecie poparcia Batyra), który stwierdził, że nikt nam nie zagwarantuje, że to uzbrojenie z SAFE to będzie nowe uzbrojenie. 


W tym miejscu przyda się odrobina kontekstu. Zjednoczona Prawica ma BARDZO DŁUGĄ HISTORIĘ kupowania sprzętu z USA na zasadach, które sugerują, że gdy administracja Trumpa mówiła o tym, że będzie chciała wspierać takie siły w Europie, które wyznają zasadę America First, to mieli na myśli między innymi partię Jarosława Kaczyńskiego. Bo ja rozumiem, że sprzęt USA jest bardzo dobry, ALE z tego wcale nie wynika, że nie można z ichnimi firmami negocjować. Można i trzeba, o czym przekonywały się mniejsze od Polski kraje, które były w stanie wynegocjować znacznie lepsze warunki zakupu tego czy owego sprzętu. 


Moja robocza teoria jest taka, że Zjednoczonej Prawicy SAFE nie przeszkadzał do momentu, w którym uruchomili się lobbyści amerykańscy. No bo popatrzmy na to z ich perspektywy: Polska, która przyzwyczaiła ich do tego, że bierze wszystko, jak leci i nawet nie próbuje negocjować, nagle ma dostać od cholery pieniędzy i większość z nich ma zostać wydana „na miejscu”. Gdy lobbyści się uruchomili, Zjednoczona Prawica zaczęła rzygać narracyjnie na SAFE. Gwoli ścisłości, bycie amerykańskim lobbystą, próbującym oddziaływać na Zjednoczoną Prawicę, to najłatwiejsze zadanie na świecie. Zjednoczona Prawica jest podczepiona pod Trumpa (wisi na jego algorytmach w soszjalach, powiela prawie każdą, dowolnie durną narrację i broni Trumpa przy każdej możliwej okazji) i nie zrobi absolutnie nic, co mogłoby go choćby potencjalnie zdenerwować. Wystarczy więc powiedzieć naszym Jakże Suwerennym Politykom Zjednoczonej Prawicy, że trzeba uwalić SAFE, bo hajs dla amerykańskich firm się nie będzie zgadzał, a Zjednoczona Prawica robi to, co robi. 


To jest co prawda robocza teoria, ale tylko i wyłącznie tak można wytłumaczyć fakt, że SAFE Zjednoczonej Prawicy zaczęło „nagle” przeszkadzać, choć wcześniej ten program chwalono. Ktoś może powiedzieć, że to nie była pierwsza wolta w wykonaniu PiSu (bo wcześniej był to np. Zielony Ład), ale w przypadku SAFE jest jedna, zasadnicza różnica. Tu wprost wskazano na to, od kogo powinniśmy kupować sprzęt wojskowy. Ja się co prawda wcześniej skupiłem na wypowiedziach polityków, ale niektórzy PiSowscy mediaworkerzy zabrnęli tak daleko, że zaczęli tłumaczyć, że Polska zanim zacznie kupować broń od kogoś innego niż Amerykanie – to się powinna tych Amerykanów o zgodę zapytać. 


Ponieważ samo marudzenie na SAFE średnio żarło, bo jednak chodziło o pieniądze na „kwestie wojskowe” w sytuacji, w której za wschodnią granicą mamy pełnoskalową wojnę, a Rosja non stop przypomina o tym, że jeżeli się jej pozwoli, to ona sobie tu z przyjemnością będzie hulać w Europie. I wtedy przyszedł Prezydent Karol Nawrocki cały na PiSowsko i powiedział, że jakby co, to nie trzeba już tego złego SAFE, bo oni będą mieli SAFE 0% i żadne Niemce nie będą nam mówić, na co możemy wydawać pieniądze. 


Nie chce mi się tutaj specjalnie rozpisywać na temat tego czym jest ten Jeszcze Lepszy Prezydencki SAFE 0%. Napiszę jedynie tyle, że absolutnie nie jest to 0% i w przeciwieństwie do Gorszego SAFE Od Niemca, na te pieniądze trzeba by było poczekać. I zupełnym przypadkiem, spora część z tych pieniędzy wjechałaby do NBP wtedy, gdy Zjednoczona Prawica planuje powrót do ław rządowych. Jeszcze bardziej zupełnym przypadkiem ustawę o Jeszcze Lepszym Prezydenckim SAFE 0% napisano tak, że prezydent miałby głos decydujący (tzn. mógłby się nie zgodzić na zakup tego, czy innego sprzętu). Wiecie, ja rozumiem, że to jest Zjednoczona Prawica i że tutaj nie można się spodziewać rewelacji, ale nawet tacy ludzie mogliby udawać, że nie chodzi to, żeby „swoi” decydowali o wszystkim. Przecież można by było zaszyć w tej ustawie przepis, że ponieważ to ponadpartyjne jest, to wymagana powinna być zgoda speców wybieranych przez 3/5 posłów. Tyle, że oni są już tak bardzo pewni siebie, że nie chce im się tych pozorów zachowywać. 


No, ale to dygresja. Idźmy dalej. Ponieważ rząd zapowiedział, że prezydenckie weto nie oznacza braku możliwości skorzystania z programu SAFE, bo jakby co, to można skorzystać z narzędzi, z których wcześniej korzystał PiS, politycy Zjednoczonej Prawicy zaczęli tłumaczyć, że jeżeli Tusk te kredyty pozaciąga, to będzie je musiał sam pooddawać, bo Prezydent RP nie wydał na to zgody. PiSowców bardzo szybko zaczęto pytać o to, czy z tego aby nie wynika, że Błaszczak z Morawieckim nie będą mieli do oddania jakichś stu baniek, bo jakoś tak nie prosili Dudy o zgodę. Warto w tym miejscu wspomnieć, że Błaszczak brał kredyty również w obcej walucie i z wyższym oprocentowaniem* niż Ta Przeklęta Zła Niemiecka Unia chce nam dać i jakoś tak wtedy żaden Czarnek nie opowiadał o tym, że nas tu zadłużają w parabanku. Nawiasem mówiąc, nawet jak na Czarnka, bredzenie o tym, że Unia Europejska to coś w rodzaju parabanku, to jest jednak pewna nowość. 


*Kronikarski obowiązek każe wspomnieć o tym, że tak po prawdzie możemy jedynie domniemywać, jak wysokie było to oprocentowanie, bo zarówno umowa z Koreą jak i USA, jest objęta tajemnicą jakąś tam. Ja wiem, że ktoś mógłby w tym momencie powiedzieć „AHA! Skoro nie wiadomo jak wysokie było to oprocentowanie, to może było niższe niż oprocentowanie SAFE?”, ale ja takiej osobie odpowiem: gdyby faktycznie było niższe, to już dawno byśmy o tym wiedzieli.


UWAGA! Ściana Tekstu sponsorowana przez Suwerena! 

https://patronite.pl/Piknik-na-skraju-g%C5%82upoty


Zostańmy jeszcze przez moment przy tym Prezydenckiem SAFE (wcale, że nie) 0%. Gdyby to faktycznie był taki świetny deal i gdyby dało się w ten sposób po taniości ogarnąć Duże Ilości Naraz Gotówki, to czemuż, ach czemuż dopiero teraz ktoś wpadł na ten plan genialny w swej prostocie (tylko, że wcale nie, bo liczba warunków, które musiałyby zostać wypełnione i zbiegów okoliczności, do których musiałoby dojść, żeby Prezydenckie SAFE 0% miał oprocentowanie choćby zbliżone do Złego Niemieckiego SAFE, jest całkiem spora)? 


Przecież gdyby to wszystko było takie proste, jak nas teraz przekonuje Zjednoczona Prawica, to właśnie bylibyśmy w trakcie trzeciej kadencji samodzielnych rządów Zjednoczonej Prawicy, bo użyto by tego mechanizmu już wcześniej, żeby połatać dziury w OZ, znaleźć pieniądze na podwyżki dla tych lub owych i tak dalej i tak dalej. Z jakichś jednakowoż powodów nie zdecydowano się na to przed wyborami 2023 i wydaje mi się, że tym powodem był ten drobny szczegół, że jak to powiedział bohater mojego ulubionego filmu (chodzi o „Smoleńsk”) „to nie jest proste, a nawet wręcz przeciwnie”. Rzecz jasna to wcale nie przeszkadza PiSowi w tym, żeby nadal forsować ten pomysł i tłumaczyć, że Zły Rząd Nas w Niewolę oddał. 



Uwaga natury ogólnej, powyższy kawałek Przeglądu skończyłem pisać jeszcze przed (niespodziewanym jak dryf płyt kontynentalnych) prezydenckim wetem wiadomej ustawy. Tzn. napisałem sobie ten obszerny kawałek i czekałem na rozwój wypadków, żeby potem nie trzeba było dopisywać ciągu dalszego w kolejnym Przeglądzie, bo nie wiadomo kiedy to będzie). 


Tak więc stało się i w ramach wprowadzania w życie doktryny America First Batyr zawetował ustawę o SAFE. Przez soszjale przewaliła się pięknie zaplanowana akcja obrony Dobrego Imienia Prezydenta, Który Dba o Suwerenność, ale można było odnieść wrażenie, że ta akcja nie była w stanie przykryć irytacji sporej części komentujących. Owszem, akcja „obronna” rezonowała wśród partyjnego betonu, ale partyjny beton uwierzyłby we wszystko. 



Mnie zaś w tym wszystkim dziwi jedno. A mianowicie to, że to weto jest całkowicie bezsensowne, bo pieniądze i tak będą wpływać do Polski. Z racji zaś tego jak to wszystko zostało skonstruowane, pieniądze te będą wpływać do polskiej gospodarki. I z jednej strony rozumiem, że (poza lobbyingiem) to był największy problem, który z SAFE miała Zjednoczona Prawica, ponieważ im mocniejsza polska gospodarka, tym trudniej przekonać suwerena do tego, że „trzeba odsunąć tych nieudaczników od władzy”. 


Z drugiej jednakowoż strony taki gambit (weto) miałby sens w dwóch przypadkach. Pierwszy to taki, w którym te pieniądze miałyby zostać przeznaczone na coś, czego efekty będziemy mogli obserwować np. za ileś tam lat (np. bierzemy 180mld pożyczki na Największą w Europie Fabrykę Bulbulatorów, ale powstanie ona dopiero za 15 lat). Drugim przypadkiem byłaby sytuacja, w której Batyr wetuje tę ustawę, a Polska faktycznie nie dostaje tych pieniędzy. Wtedy bowiem można by było tłumaczyć, że udało się Polskę ustrzec przed wieloletnimi zobowiązaniami finansowymi (bo utracony zysk byłby zyskiem wirtualnym). 


Jednakowoż tak się jakoś złożyło, że nie mamy do czynienia z ani jednym z tych przypadków. Mało tego, Zjednoczona Prawica musiała zdawać sobie sprawę z tego, że rząd się nie cofnie. Bo ja rozumiem polityczne zacietrzewienie, ale jeżeli od samego początku dezinformacyjnej akcji Zjednoczonej Prawicy – rząd jasno dawał do zrozumienia, że te pieniądze i tak wpłyną do Polski, to ciężko było oczekiwać innego rezultatu. Mało tego. Moim, skromnym, zdaniem PiS właśnie zafundował sobie pokaźnych rozmiarów autograbie, w które najprawdopodobniej wdepnie przed wyborami. 


Nie chodzi już nawet o to nieszczęsne weto (aczkolwiek moim zdaniem Batyrowi i jego otoczeniu przyjdzie za to zapłacić cenę w wymiarze politycznym), ale o narracje, którymi teraz Zjednoczona Prawica (+ konfa, ale o niej będzie za moment) bombarduje przestrzeń publiczną. Chodzi o te narracje, z których wynika, że ta pożyczka będzie zaciągnięta w sposób nielegalny (najzabawniejsze jest to, że najwięcej na ten temat ma do powiedzenia Mariusz Błaszczak) i w paru miejscach wprost powiedziano, że po odsunięciu od władzy Donalda Tuska nowa władza to się w ogóle zastanowi nad tym, czy tę bezprawną pożyczkę będzie spłacać. 


Problem Zjednoczonej Prawicy polega na tym, że te pieniądze mają być nam przelewane (o ile czegoś nie pomyliłem) do 2030 roku. Gdyby Nowa Władza faktycznie chciała wysadzić w powietrze ten konkretny program (nie da się tego wykluczyć, bo nastroje w obozie PiSowskim są w tej chwili wybitnie antyunijne), to pieniądze przestałyby płynąć. Przestałyby płynąć w sytuacji, w której polska zbrojeniówka będzie w trakcie realizowania różnych programów w oparciu o te środki. Brak tych środków oznaczać będzie gigantyczne problemy polskiej zbrojeniówki. Nawet Zjednoczono Prawicowi zwolennicy doktryny America First nie będą mogli dopuścić do bankructwa sporej części polskiej zbrojeniówki, więc trzeba by było zaciągać pożyczki „na wczoraj”. Ja się co prawda nie znam za bardzo na pożyczkach, ale wydaje mi się, że w sytuacji, w której ktoś MUSI zaciągnąć pożyczkę, jego pozycja negocjacyjna jest żadna i najprawdopodobniej trzeba by było się zgadzać na warunki znacznie gorsze nawet od tych, które można by było uzyskać w ramach Prezydenckiego SAFE 0%. 


Ja co prawda jasnowidzem nie jestem, ale wydaje mi się, że scenariusz rozwalenia programu SAFE po ewentualnym zwycięstwie prawicy w 2027 będzie obecny w trakcie kampanii. Nawet jeżeli PiS będzie się chciał wycofać ze swojej retoryki i powiedzą, że „no dobra, skoro Polska bierze udział w tym programie, to my się z tego nie wycofamy”, to jest pierdylion wypowiedzi o „lichwiarskiej pożyczce” i jedno weto za późno. I jeżeli mam być szczery, to ciekaw jestem tego, czemu PiS nie widzi tych autograbi. Ta sama partia po mistrzowsku rozegrała bzdurne narracje z początku 500+, kiedy to część polskiej sceny politycznej opowiadała o tym, że już za chwileczkę już za momencik zbankrutujemy (a Morawieckiemu się nawet na jednym spotkaniu wyrwało, że pieniądze na 500+ są z kredytu) i absolutnie nikogo to nie obchodziło. W przypadku SAFE będzie tak samo. Owszem, to nie to samo co 500+, ale wpompowanie takich środków w polski przemysł będzie widoczne i nikogo, poza najgłębszymi pokładami partyjnego betonu nie będzie obchodziło to „skąd się wzięły te pieniądze”. 


Na sam koniec tych rozważań o SAFE (które mi się trochę rozrosły z przyczyn jak mniemam, oczywistych) dorzucę jeszcze dwie narracje. Pierwsza z nich wyszła od Razemów. Z jednej strony partia ta miała RiGCz i głośno mówi o tym, że „Decyzja o wecie Nawrockiego jest nie tylko fatalna, ale po prostu antypolska”. Niestety, te narracje Razemów mają drugą stronę, którą jest chęć wciskania wszędzie narracji PiS PO = jedno zło. Rozumiem, że taką narrację można podeprzeć tym, że tak jak dzisiaj PiS usiłował wysadzić SAFE, tak parę lat temu PO usiłowała wysadzić KPO i jedynym wspólnym mianownikiem była chęć zrobienia na złość rządowi, celem odsunięcia go od władzy (nadal pamiętam wielce uczony artykuł z pewnego tygodnika, w którym tłumaczono, że niewiele brakło, a „doszłoby do przesilenia”). Tyle, że mimo całej mej niechęci do działań KO – to, co zrobił PiS jest o wiele gorsze ze względu na całkowicie realną groźbę agresji ze strony Rosji i to jest po prostu igranie z polskim bezpieczeństwem. Nie dziwi mnie to, że PiS ma w dupie nasze bezpieczeństwo, gdy na drugiej szali stoją słupki poparcia, ale dziwi mnie to, że Razemy w tej sytuacji nie potrafiły się powstrzymać od symetryzowania. 


Natomiast muszę te same Razemy pochwalić za to, że gdy Batyr wyskoczył ze swoim pomysłem na SAFE 0%, Zandberg szybko powiedział, że skoro takie środki da się pozyskać, to powinniśmy je przeznaczyć na energetykę jądrową na ten przykład. Gwoli ścisłości te narracje, z których wynikało, że powinniśmy wziąć ten normalny SAFE, a „prezydencki” przeznaczyć na inne cele doprowadził do tego, że w prezydenckim projekcie ustawy zastrzeżono, że skarbonka Glapińskiego może być przeznaczana wyłącznie na cele wojskowe. Aż dziw bierze, że nikt jeszcze nie poszedł w narracje: Zjednoczona Prawica i Karol Nawrocki nie chcą polskich elektrowni jądrowych. 


Teraz przyszła pora na drugą narrację, która wyszła ze środowiska konfiarskiego. Gdy przyglądałem się całej tej prawicowej histerii związanej z SAFE dostrzegłem, że konfa stoi tak trochę na uboczu. Owszem, krytykowali SAFE (bo suwerenność nam zabiero!), ale krytykowali też Prezydencki SAFE 0% (z wielu przyczyn). Konfa nie miała żadnych własnych pomysłów w tej kwestii. A potem na ten temat wypowiedział się Mentzen i już był wiadomo dlaczego tak jest. Otóż Mentzen powiedział, że w sumie to my już i tak bardzo dużo wydajemy na wojsko, więc jeżeli wojsko chce więcej kasy, to niech pokaże, że robi z tą kasą coś sensownego. Tak, ta wypowiedź była dużo dłuższa i Mentzen usiłował to jakoś argumentować, ale zgodzicie się chyba z tym, że niezależnie od tego, w jakim kontekście osadzimy te słowa, one i tak będą bezsensowne. Rzecz jasna, konfiarski beton podchwycił narracje i gdzieniegdzie pojawiły się wpisy, że Pan Sławek ma rację, bo te pieniądze są w wojsku marnowane, bo biurokracja/etc., ale to jest ten sam zestaw argumentów, których kuce używają w odniesieniu do wszystkich „państwowych” instytucji, tak więc nic nowego nam tu Sławkuce nie napisały. 


No dobrze, skoro przebrnęliśmy przez te długie tematy, to teraz pora na nieco krótsze. Pierwszym z nich będzie decyzja PiSu (czyli póki co, Kaczyńskiego), żeby kandydatem na premiera w wyborach 2027 zrobić Przemysława Czarnka. W telegraficznym skrócie, kandydatura Czarnka jest logiczną konsekwencją tego, co dzieje się z PiSem od dłuższego czasu. Różnica polega na tym, że do pewnego momentu PiS się w odmęty szurii osuwał, a teraz ktoś tam po prostu wcisnął gaz do dechy i poprawił podtlenkiem azotu. Jeżeli zaś chodzi o nietelegraficzny skrót, to więcej miejsca poświęcę tej kwestii w osobnym tekście (ale nie w Przeglądzie, więc raczej nie trzeba będzie na niego czekać pół roku). Jako zajawkę do tekstu napiszę jedynie tyle, że trochę mnie zaskoczyła ta kotłowanina, do której doszło w PiSie po wyborach prezydenckich, bo przed tymiż wyborami wydawało mi się, że do takich sytuacji może dojść po ewentualnej porażce kandydata PiSu. 



Drugim tematem, nad którym nie będę się specjalnie pastwił w niniejszym Przeglądzie jest kwestia sondażowego poparcia Braunistów. Ja wiem, że ten temat już został wyjaśniony, bo Tata Maty napisał, że antyreligijne polskie elity sprawiły, że Braun ma poparcie takie, a nie inne. Przyczyną, dla której się na ten temat nie będę produkował jest to, że o tym również będę miał osobny tekst i (spoiler alert) będzie to ten sam tekst, w którym poruszony zostanie temat kotłowaniny w PiSie, bo te kwestie są moim zdaniem ze sobą powiązane. 


Teraz możemy przejść do tematu, który mało kogo interesuje, czyli do tego, że jakiś czas temu rozpadła się partia Szymona Hołowni (tym samym jego partii udało się dołączyć do grona Ruchu Poparcia Palikota, Kukiza15 i Nowoczesnej Ryszarda Petru). Śmiem twierdzić, że podwaliny pod ten konkretny rozpad położył sam Hołownia, który z niewiadomych przyczyn zdecydował się na start w wyborach prezydenckich 2025, choć wiadomo było, że nie uda mu się poprawić wyniku z 2020, a jedyną niewiadomą było to „o ile gorzej będzie”. Wyrok, który wydali wyborcy był bolesny, albowiem o ile w 2020 Hołownia uzyskał 13,87% głosów, to w 2025 spadł na 4,99%. Gdyby Hołowni udało się poprawić wynik z 2020 roku, mogłoby się to przełożyć na wzrosty sondażowe, ponieważ zaś wynik był taki jaki był... Jedyną ciekawą kwestią jest to, że Hołownia miał znacznie więcej czasu (od Palikota, Kukiza i Petru) na budowanie struktur partyjnych, a mimo tego jego partii nie udało się uniknąć losu wyżej wymienionych. 


Ok, zostały nam już w sumie tylko dwa tematy i to z gatunku „śmieszno i straszno”. Na pierwszy ogień idzie były prezydent RP Andrzej Duda. W trakcie jego prezydentury bardzo dużo mówiło się o tym „co będzie dalej”. Tzn. czymże się zajmie Andrzej Duda, gdy już nie będzie prezydentem. A to jakaś fucha w NATO, a to w MKOLu, a to jeszcze inne Bardzo Ważne Międzynarodowe Organizacje. Całe to gadanie było takim trochę opium dla opozycji. No bo skoro Andrzej Duda chce mieć szansę na jakąś Poważną Fuchę, to nie może być przecież zwykłym aparatczykiem partyjnym, który praktycznie we wszystkim słucha swojego nieformalnego przełożonego. Kronikarski obowiązek każe wspomnieć o tym, że mitowi o „Andrzeju Niepodległym” poświęciliśmy jeden z pierwszych odcinków Podkastu Dezinformacyjnego jeszcze na początku 2024 roku. Wspominam o tym, żeby uniknąć oberwania argumentum ad mądrościum post factum. W odcinku tym pogadaliśmy o tym, że AD raczej nieszczególnie na serio myśli o tej swojej późniejszej karierze, bo z tą niepodległością to u niego bardzo krucho było (szczególnie pod koniec drugiej kadencji Zjednoczonej Prawicy, kiedy klepał wszystkie pomysły tejże partiim mające na celu zabetonowanie jej wpływów po potencjalnej porażce).


Potem zaś okazało się, że mieliśmy rację. Najpierw Andrzej Duda został najzwyklejszym w świecie content creatorem u Stanowskiego. Dlatego też napisałem wcześniej, że trochę śmieszno (bo to Duda), ale jednak trochę straszno (bo to jednak były prezydent). Bardzo szybko okazało się, że mało kto chce oglądać te jego rozmowy. I w sumie było to najmniejsze zaskoczenie świata, bo Duda był i jest człowiekiem praktycznie całkowicie pozbawionym charyzmy i to na każdej możliwej płaszczyźnie. Nie umiał w publiczne wystąpienia. Nie potrafił zapanować nad mimiką (pierdyliony memów i krótkich filmików dobitnie o tym świadczą) i co chyba najgorzej rokowało dla jego kariery w Kanale Zero: nie potrafił ciekawie opowiadać nawet wtedy, gdy miał do opowiedzenia coś ciekawego. Tym samym nikogo nie powinno dziwić to, że w momencie, w którym Duda został byłym prezydentem, któremu oglądalności nie będzie napędzać polaryzacja i elektorat prawicowy doszedł do wniosku, że „już nie trzeba” - okazało się, że nikogo za bardzo nie obchodzi to, co on ma do powiedzenia. Tak okołotematowo, nie wiem, jak bardzo trzeba nie ogarniać, żeby po 10 latach prezydentury nie mieć na podorędziu zyliona ciekawych opowieści na temat tego swojego prezydentowania. To, że ten człowiek wygrał jakiekolwiek wybory, świadczy o skuteczności propagandowej Zjednoczonej Prawicy. 


Wydawać by się mogło, że gorzej już być nie może, ale wtedy okazało się, że owszem, może. Andrzej Duda został ekspertem w Heritage Foundation. Dla niezorientowanych HF jest odpowiedzią na pytanie: co by było, gdyby pewien instytut, o którym parę lat temu nie wolno było mówić, że nie wolno było o nim mówić, wiecie czego miałby, od cholery członków i jeszcze bardziej od cholery pieniędzy. Dość powiedzieć, że organizacja ta wspiera skrajnie prawicowe ruchy w Europie (poza tym tak, to ta sama, która wyprodukowała Project 2025). Jeżeli mam być szczery, to przystąpienie do tej organizacji jest bez porównania bardziej przypałowe, niż bycie content creatorem u Stanowskiego. 



Jednakowoż okazuje się, że mimo tego, że Andrzej Duda jest praktycznie całkowicie pozbawiony RiGCzu, to jednak miał go bez porównania więcej od Karola Nawrockiego. I ja wiem, że to co tu opiszę, to jest sprawa błaha, ale doskonale podsumowuje to, kim jest Karol Nawrocki i jak bardzo prawdomówny jest to człowiek. Otóż, jakiś czas temu głośno zrobiło się o tym, że prezydent Batyr chodzi w koszulkach „Nowrocky”, a nieco wcześniej w internetach pojawił się sklep internetowy z odzieżą tejże marki. Żeby było zabawniej gdzieś tam w tle tego wszystkiego był taki drobny fakt, że siostra Karola Nawrockiego zastrzegła znak towarowy „Nowrocky” (nie wiem, czy to poprawnie prawniczo sformułowałem). 


Sam Nawrocki tłumaczył, że ani on, ani jego siostra na tym nie zarabiają. No i po prostu aż serce rośnie, jak sobie człowiek pomyśli, jak bardzo Karolowi Nawrockiemu zależy na losie przedsiębiorców. Jakiś typ chciał sobie założyć sklep internetowy i sprzedawać tam koszulki powiązane wizerunkowo z Nawrockim, a ten nie dość, że nie miał nic przeciwko temu, to jeszcze nosił koszulki tej firmy. Ale to nie tak, że on cokolwiek reklamował, on tę koszulkę pożyczył od fotografa, a w ogóle to odwalcie się od niego, bo chyba nie chcecie, żeby chodził nagi?! Toż już Duda miał więcej RiGCzu, bo po prostu chodził ciuchach Red is Bad, a nie „NowBagpipe”. Mógłbym jakoś podsumować, ale obawiam się, że pewien pan kręcący się przy prezydencie (i współtworzący przynajmniej jedną ustawę Batyrową) mógłby uznać, że to podsumowanie wyczerpuje znamiona czynu zabronionego określonego w art. 135 §2 kodeksu karnego, a niepotrzebny mi SLAPP. 



I tym, znowu nie wiadomo jakim, akcentem zakończę powyższą Ścianę Tekstu. 

Źródła:


https://wydarzenia.interia.pl/zagranica/news-wybuchy-w-bahrajnie-katarze-i-emiratach-iran-atakuje-wbrew-o,nId,22616895

https://www.onet.pl/styl-zycia/iwona-zielinska-sasiada/operacja-porwania-maduro-chirurgiczna-akcja-ktora-kosztowala-zycie-wenezuelskich/yeyl5cy,30bc1058

https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2026-02-28/syn-obalonego-szacha-wzywa-do-ostatecznej-bitwy-nadeszla-pomoc/

https://wiadomosci.wp.pl/potezny-cios-w-tarcze-antyrakietowa-jak-iran-zniszczyl-radar-usa-7261315966408800a

https://www.tvp.info/91926983/usa-chca-kupic-od-ukrainy-bron-do-zwalczania-rosyjskich-i-iranskich-dronow-shahed

https://wydarzenia.interia.pl/zagranica/news-male-szanse-na-obalenie-rezimu-wywiad-usa-ostrzegal-trumpa,nId,22616917

https://x.com/RobertWinnicki/status/2029285181132018171

https://wydarzenia.interia.pl/zagranica/news-hiszpania-nie-zmienia-zdania-mowia-o-nadzwyczajnym-bledzie-u,nId,22616673

https://www.bbc.com/news/articles/c9dn3j04lydo

https://businessinsider.com.pl/polityka/nowy-plan-wladz-usa-do-europy-poplyna-pieniadze-na-promocje-ruchu-trumpa/e9ndjjh

https://www.rmf24.pl/polityka/news-rozdwojenie-jazni-czy-amnezja-blaszczak-rok-temu-fundusz-saf,nId,8065968

https://www.prezydent.pl/aktualnosci/wypowiedzi-prezydenta-rp/wystapienia/wspolna-konferencja-prasowa-prezdentow-polski-i-rumunii,116465

https://x.com/DawidKamizela/status/2025147440874016954

https://x.com/DawidKamizela/status/2028054535009136737

https://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/10649025,to-afront-w-stosunku-do-usa-malgorzata-wassermann-zabrala-glos-ws-safe.html

https://dorzeczy.pl/opinie/854243/szlapka-o-slowach-pamuly-z-pis-one-sa-dyskwalifikujace.html

https://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/10651594,suski-o-krytyce-safe-wsrod-zolnierzy-milcza-bo-boja-sie-ze-beda-wywaleni.html

https://x.com/DawidKamizela/status/2027776675350491590

https://wiadomosci.onet.pl/kraj/przemyslaw-czarnek-ostro-o-safe-zarzuty-pod-adresem-koalicji/x6q4bf9

https://www.wnp.pl/polityka-i-sondaze/jedno-safe-na-wojsko-drugie-na-atom-adrian-zandberg-i-razem-z-autorska-wizja,1039694.html

https://dorzeczy.pl/opinie/858976/mentzen-wydajemy-juz-astronomiczne-pieniadze-na-wojsko.html

https://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,32487978,marcin-matczak-ryzykuje-hejt-ale-to-antyreligijne-polskie.html

https://www.press.pl/tresc/89165,andrzej-duda-poprowadzi-program-w-kanale-zero

https://www.pap.pl/aktualnosci/andrzej-duda-w-heritage-foundation-czym-jest-think-tank-ksztaltujacy-polityke

https://businessinsider.com.pl/biznes/burza-wokol-marki-nowrocky-karol-nawrocki-koszulke-pozyczylem-od-fotografa/rfpkkb3

https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-zlitowala-sie-nade-mna-nawrocki-wdzieczny-siostrze-poszlo-o,nId,22600602

https://wiadomosci.onet.pl/kraj/burza-wokol-marki-nowrocky-zdjecia-z-karolem-nawrockim-zniknely/rbt72q4